sobota, 3 marca 2012

Proszę trzymać kciuki za numer 1114 :-))

Dzisiaj Bieg Piastów. Pierwszy raz od kilku lat nie kibicuję Jackowi w Jakuszycach, a w cieple domowym.
Pojechał właśnie, bardzo zestresowany. 50 km biegu - wielki sprawdzian całorocznych przygotowań.
Czułam się lepiej jak mogłam mu tam towarzyszyć na starcie i na mecie, on chyba też. Cóż, w tym roku przerwa. Będę za rok ;-)
W poprzednich latach zamieszczałam fotoreportaże z biegu. W tym roku tylko fotograficzne wspomnienia Bieg Piastów 2011Bieg Piastów 2010Bieg Piastów 2009



Trzymam kciuki za wszystkich uczestników Biegu Piastów, a najmocniej za szczęśliwy numerek 1114 ;-)



czwartek, 1 marca 2012

Książka numer dziewięć i... film na miarę Oscara.

Tym razem zawędrowałam do Izraela w swoich literackich podróżach. Książka Amosa Oza całkiem odmienna od tych ostatnio przeze mnie przeczytanych. Może głównie ze względu na egzotykę miejsca, ale też narracja inna, bogatsza w opisy, powolna. Kibuc, w którym dzieje się cała historia jest dla mnie taką metaforą całego świata. Mimo, że system i codzienność żyjących tam ludzi odbiega od tego, w czym my tkwimy, mają takie same problemy, namiętności, smutki, radości i tragedie. 



*
Sprawa Oscarów już przycichła. Jedni są rozczarowani, inni usatysfakcjonowani, jak zawsze. Mnie najbardziej ucieszyła nagroda dla irańskiego filmu "Rozstanie". Kibicowałam mu bardzo gorąco, mimo że był konkurencją dla polskiego "W ciemności". Film widziałam dwukrotnie i pewnie będę do niego jeszcze wracać. Jest naprawdę wspaniały, mądry, piękny. Wszystkim, którzy go nie widzieli, gorąco polecam. Warto!


Od kilku tygodni walczę z paskudnym choróbskiem, które każe mi leżeć w łóżku. Przedwiośnie oglądam więc tylko przez okno. Wróble dają koncerty, nawołują się i wiją gniazdko. 
Mój hiacynt kończy kwitnienie już w wazonie. Czekam teraz na krokusy, którymi obsadzone są wrocławskie trawniki. W tamtym roku pierwszego sfotografowałam 14 marca.
Miłego dnia :-)



piątek, 24 lutego 2012

Kolorowe kule.

Dzisiaj coś dla przełamania szarości. Zostałam wczoraj szczęśliwą posiadaczką lampek w kształcie kolorowych kul. Życzę Wam takiego kolorowego weekendu :-))


 

czwartek, 23 lutego 2012

Wodne odbicia.

Dzisiaj będzie trochę tak jak za oknem. Szaro i mokro.
Wszystko może dzisiaj zobaczyć swoje lustrzane odbicie. W kałużach przeglądają się ptaki, drzewa, niebo, pomniki i zyskują swoje drugie życie...




środa, 22 lutego 2012

Psia starość.

Nasza psina się starzeje. A raczej już się zestarzała. Pyszczek ma całkiem siwy, prawie nie słyszy, wzrok ma zamglony i ciężko jej się czasem podnieść. Ale ciągle ma w sobie tyle ciepła i miłości do nas. Ciągle widzę w jej oczach oddanie. Luka to członek naszej rodziny i ciężko pogodzić się z myślą, że kiedyś od nas odejdzie...






niedziela, 19 lutego 2012

Książka numer osiem...

Chyba każdemu czasem zdarza się sięgnąć po książkę z uwagi na okładkę. Mnie tak się zdarzyło przy okazji "Powrotu do domu" Natashy Radojčić-Kane. Mam swoją ulubioną tanią księgarnię, gdzie głównie zaopatruję się w książki Wydawnictwa Czarne, których nakład nie sprzedał się w poprzednich latach. Tym razem wybrałam jednak książkę nieznanej mi całkiem Serbki. Zauroczyła mnie ta okładka, ale wynikało to głównie z błędnej interpretacji tego, co przedstawia. Otóż wydawało mi się, że to oliwki i dopiero czytając książkę, gdy akcja przeniosła się do śliwowego sadu, zrozumiałam swój błąd. Cóż, nie czas na śliwki, ale mam za to czarne oliwki. Swoją drogą mój szwagier nazywa je właśnie śliwkami.


"Powrót do domu" jest debiutem książkowym autorki z 2002 roku. Ale nie wzięła się ona znikąd. Mieszka w Nowym Jorku i publikuje opowiadania np. w "The New York Times". 
Akcja książki toczy się w 1996 r. w Bośni i pokazuje historię Halida, muzułmańskiego żołnierza, który wraca z wojny do swej rodzinnej wioski. Człowiek poharatany przez wojnę, fizycznie i psychicznie szuka dawnego życia i próbuje odzyskać kobietę, którą kiedyś stracił. Bardzo pogmatwane wszystko w tym kraju. Pogmatwana historia, pogmatwane ludzkie losy. Wojna sprawiła, że ludzie, którzy przez setki lat żyli obok siebie, w normalnych stosunkach, bez względu na wyznanie i poglądy, przyjaźnili się i żenili się między sobą, stali się śmiertelnymi wrogami, stanęli po przeciwnych stronach barykady. Czy po takim czymś można jeszcze normalnie żyć? Nie wiem, jak tam jest teraz, ale jak widać w pierwszych latach po wojnie, nic tam nie było normalne.

Miłego niedzielnego popołudnia :-))



piątek, 17 lutego 2012

Wielki dzień!

Jako zagorzali miłośnicy nart biegowych i fani Justyny Kowalczyk mamy dzisiaj Wielki Dzień. Puchar Świata w narciarstwie biegowym w Polsce i to w naszych ukochanych Jakuszycach!
Oto kilka zdjęć zrobionych ostatnio w Jakuszycach przez Jacka. Justyna takich widoków dziś pewnie nie będzie miała, bo jest pochmurno i pada bez przerwy śnieg, ale wczujmy się w ducha tego miejsca ;-)
Trzymamy kciuki, żeby wszystko się udało!