środa, 6 kwietnia 2016

Pierwsze naprawdę wiosenne dni...


We Wrocławiu szaleństwo. Wszystko rozkwita na naszych oczach. Pachnie. Oszałamia.
W parkach, na bulwarach, na każdym skrawku zieleni pełno ludzi. Siedzą, spacerują, biegają, jeżdżą na rowerach. Każdy jest głodny ciepła, przestrzeni i zieleni.
Wiosno trwaj!




środa, 16 marca 2016

Jest do czego wracać...


Co działo się w czasie, gdy mnie tu nie było.

Oczywiście biegaliśmy ;-)

fot. Krzysztof Kempa


Rysiu odbył swoją pierwszą wycieczkę pociągiem...


... po to by przejść z Barda..



...do Kłodzka.



Urodziny świętowałam w górach Harz w Niemczech i nawet było trochę zimy.


Czytałam sporo po czesku


I wiele innych spraw i wydarzeń, do których może wrócę, a może po prostu pójdę do przodu nie oglądając już się za siebie.

Miłego dnia :-))
Słoneczne pozdrowienia z Wrocławia!

poniedziałek, 14 marca 2016

Wychodzimy z zimy...


...Jabłko z zimy, co nam zostało
Dzielimy na dwoje...




Tym jabłkiem chyba nie chcielibyśmy się dzielić ;-) Ale ta szara zima wygląda mi już jak takie jabłko. Przypomniała mi się dzisiaj piosenka Wolnej Grupy Bukowiny i zachciało mi się w końcu wrócić do blogowania. Po tak długim czasie. Zestarzałam się przez te miesiące. Chociaż jeszcze nie wyglądam jak to jabłko, czasami się tak czuję.
Ale już słońce dzisiaj wygrało walkę z chmurami i zimowa melancholia stopniała, zrobiła miejsce na nowe pomysły, dłuższy dzień odkrył nowe zakamarki czasu, które postanowiłam wykorzystać na coś innego niż praca.
Nie zapeszam, ale może będę tu zaglądać znowu częściej i pisać o naszej rodzinie 2 plus pies.

Pozdrawiamy z Rysiem wszystkich, których los tu przyniesie :-)





poniedziałek, 3 sierpnia 2015

W górach...

Przez dwa tygodnie mam letnie biuro w górach. Pracuję, ale popołudniami mam okazję pospacerować i pobiegać po lesie. W weekendy natomiast to już prawdziwa górska laba.
Rysiu też się cieszy.
Mała zapowiedź tego, czego będzie więcej ;-)



wtorek, 28 lipca 2015

Łódź: piękno-niepiękno

To była moja pierwsza wizyta w Łodzi. Nie znałam tego miasta i właściwie się nim nie interesowałam. Namówiona przez koleżankę, pojechałam i nie żałuję. To miasto od razu skradło moje serce. Zawsze słyszałam, że Łódź to tylko ulica Piotrkowska i nic więcej. A to nieprawda! Bardziej niż Piotrkowska i Manufaktura zachwyciły mnie Bałuty i inne zakamarki, uważane oczywiście przez większość za brzydkie. Taka już jestem, że mam sentyment do brzydkich miast ;-)
Łódź zachwyciła mnie też swoimi muzeami. W tym może konkurować z europejską niby stolicą - Wrocławiem.
Oto migawki z mojego odkrywania Łodzi. Będę tam wracać.




























środa, 15 lipca 2015

Z oddali.

"Jakie te dni są tutaj [za miastem] długie. Jeden dzień jest tu tak długi, jak tydzień w Paryżu. Ludziom wydaje się, że życie jest tak krótkie, iż trzeba w nim zmieścić jak najwięcej. Dla mnie najwięcej dzieje się wtedy, kiedy nic się nie dzieje. Jeden dzień tutaj jest naprawdę kawałkiem życia. Co wart jest dzień, w którym ani przez chwilę nie można pomyśleć lub móc całkiem nie myśleć. Życie coraz to bardziej zamienia nas na istoty myślące do połowy, operujące strzępami, na myślących gałganiarzy. Przeciętna inteligencja człowieka współczesnego, mnie samego, przypomina raczej potłuczoną mozaikę, jakieś niesamowite puzzle, niemożliwe niemal do złożenia w jedną całość. Fragmenty bywają olśniewające, ale brak im tego ośrodka, tego kawałka, od którego można zaczynać budowę całości. I gdy nie wiadomo, co z tych myśli złożyć, odkąd zacząć składankę, człowiek ucieka od nich."
Andrzej Bobkowski, "Szkice piórkiem"


Ten cytat za mną chodzi. Miasto, mimo że latem nieco mniej zatłoczone, nie jest łatwe do życia. I mam dokładnie takie odczucia, jak Bobkowski. Czas za szybko tu płynie, nie ma kiedy usiąść i pomyśleć, albo na odwrót - wyłączyć myślenie. Urlop był za krótki, choć właśnie w oddali od miasta. Chyba dlatego tak potrzebny mi ten blog, żeby się zatrzymać. Zostawiam tu zatem parę czerwcowych obrazków znad Bałtyku.