środa, 8 listopada 2017

Jesienny spacer po Katowicach.

Lubię Katowice. Lubię za ich lesistość i za atmosferę.
Wpadamy tam czasem na weekend i odkrywamy ciągle coś nowego.
Tym razem udało nam się trafić w złotą polską jesień.
Jak było, zobaczcie sami:














poniedziałek, 6 listopada 2017

Tutaj jestem, gdzie byłam...

Jestem tu gdzie byłam, ale od mojego ostatniego posta minęło tyle czasu, że nic nie jest takie samo, ja nie jestem już taka sama...
Zmiana pracy zaowocowała ograniczeniem czasu dla siebie, ale przede wszystkim ogromną niechęcią do aktywności wirtualnej poza nią.
Przepraszam wszystkich, którzy tu zaglądali i próbowali mnie bezskutecznie przywrócić do blogosfery, a pozostawiałam te nawoływania bez odpowiedzi.
W czasach totalnego sfejsbuczenia, blogowanie i ten krąg fajnie piszących ludzi, to taka oaza, do której z radością wracam.
Zaglądam, oglądam, czytam, choć śladu nie zostawiam.

Planuję teraz wrócić do regularnego biegania. Może też zaplanować powrót do regularnego blogowania?
Jak Wam się to udaje? Widzę, że niektórzy ogarniają blogi, fb, instagramy itp. A ja życia nie ogarniam ;-)

W ostatni weekend byliśmy na fajnej wycieczce w okolicach Zamku Książ. I tak pomyślałam, że fajnie byłoby znowu dzielić się tutaj takimi chwilami, widokami, emocjami.

Wyruszam w poszukiwanie straconego czasu. Od końca ;)


















https://www.relive.cc/view/e1027803335

środa, 6 kwietnia 2016

Pierwsze naprawdę wiosenne dni...


We Wrocławiu szaleństwo. Wszystko rozkwita na naszych oczach. Pachnie. Oszałamia.
W parkach, na bulwarach, na każdym skrawku zieleni pełno ludzi. Siedzą, spacerują, biegają, jeżdżą na rowerach. Każdy jest głodny ciepła, przestrzeni i zieleni.
Wiosno trwaj!




środa, 16 marca 2016

Jest do czego wracać...


Co działo się w czasie, gdy mnie tu nie było.

Oczywiście biegaliśmy ;-)

fot. Krzysztof Kempa


Rysiu odbył swoją pierwszą wycieczkę pociągiem...


... po to by przejść z Barda..



...do Kłodzka.



Urodziny świętowałam w górach Harz w Niemczech i nawet było trochę zimy.


Czytałam sporo po czesku


I wiele innych spraw i wydarzeń, do których może wrócę, a może po prostu pójdę do przodu nie oglądając już się za siebie.

Miłego dnia :-))
Słoneczne pozdrowienia z Wrocławia!

poniedziałek, 14 marca 2016

Wychodzimy z zimy...


...Jabłko z zimy, co nam zostało
Dzielimy na dwoje...




Tym jabłkiem chyba nie chcielibyśmy się dzielić ;-) Ale ta szara zima wygląda mi już jak takie jabłko. Przypomniała mi się dzisiaj piosenka Wolnej Grupy Bukowiny i zachciało mi się w końcu wrócić do blogowania. Po tak długim czasie. Zestarzałam się przez te miesiące. Chociaż jeszcze nie wyglądam jak to jabłko, czasami się tak czuję.
Ale już słońce dzisiaj wygrało walkę z chmurami i zimowa melancholia stopniała, zrobiła miejsce na nowe pomysły, dłuższy dzień odkrył nowe zakamarki czasu, które postanowiłam wykorzystać na coś innego niż praca.
Nie zapeszam, ale może będę tu zaglądać znowu częściej i pisać o naszej rodzinie 2 plus pies.

Pozdrawiamy z Rysiem wszystkich, których los tu przyniesie :-)





poniedziałek, 3 sierpnia 2015

W górach...

Przez dwa tygodnie mam letnie biuro w górach. Pracuję, ale popołudniami mam okazję pospacerować i pobiegać po lesie. W weekendy natomiast to już prawdziwa górska laba.
Rysiu też się cieszy.
Mała zapowiedź tego, czego będzie więcej ;-)



wtorek, 28 lipca 2015

Łódź: piękno-niepiękno

To była moja pierwsza wizyta w Łodzi. Nie znałam tego miasta i właściwie się nim nie interesowałam. Namówiona przez koleżankę, pojechałam i nie żałuję. To miasto od razu skradło moje serce. Zawsze słyszałam, że Łódź to tylko ulica Piotrkowska i nic więcej. A to nieprawda! Bardziej niż Piotrkowska i Manufaktura zachwyciły mnie Bałuty i inne zakamarki, uważane oczywiście przez większość za brzydkie. Taka już jestem, że mam sentyment do brzydkich miast ;-)
Łódź zachwyciła mnie też swoimi muzeami. W tym może konkurować z europejską niby stolicą - Wrocławiem.
Oto migawki z mojego odkrywania Łodzi. Będę tam wracać.