Biegu ważnego, bo na nim Jacek pobił swój życiowy rekord (półmaraton poniżej 2 godzin), biegu wyjątkowego, bo lało niemiłosiernie i temperatury nie przypominały majowych, biegu sentymentalnego, bo odbył się w naszym rodzinny miejscu.
Wytrwałam w oczekiwaniu w strugach deszczu i parę zdjęć zrobiłam.
Jacek był zadowolony :-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 23 maja 2013
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
A wiosna przyszła pieszo...
... dlatego tak długo to trwało ;-) Powinna była przyjechać na rowerze, byłoby szybciej. Ale już koniec narzekania. Luka zaczęła sezon opalania przy drzwiach balkonowych i już nie myśli o zimie ;-)
Ja natomiast w końcu wywołałam jesienne analogi. Oby ta wiosna była równie słoneczna.
Miłego nowego tygodnia dla Was!!
Ja natomiast w końcu wywołałam jesienne analogi. Oby ta wiosna była równie słoneczna.
Miłego nowego tygodnia dla Was!!
piątek, 16 września 2011
Jak Jacek z Luką do egzaminu się uczyli.
W tym tygodniu student Jacek zdał ostatni egzamin na drugim roku i tak oto stał się studentem roku trzeciego!
Mam taką teorię, że zdał dzięki temu, że uczył się razem z Luką ;-)
Czego się już nauczyłeś Jacek?
Bo ja już z kinezy umiem wszystko.
Mam taką teorię, że zdał dzięki temu, że uczył się razem z Luką ;-)
Czego się już nauczyłeś Jacek?
Bo ja już z kinezy umiem wszystko.
poniedziałek, 12 września 2011
Na trasie i na mecie...
Za nami 29 Hasco-Lek Wrocław Maraton. Ja oczywiście nie brałam w nim udziału. Byłam jednak najwierniejszym kibicem, fotografem i obsługą jednego z jego uczestników. Upał był niemiłosierny i wielu biegaczy nie dało rady ukończyć biegu. Mój bohater dobiegł do mety! Troszkę pod koniec już miał objawy przegrzania i zmęczenia materiału, ale dał radę. Ja, bardzo dumna z niego, prezentuję tu kilka zdjęć. Robione z roweru, niedoskonałe, ale pamiątka już zostanie na zawsze.
Pierwsze kilometry, mijamy Most Zwierzyniecki.
...i Politechnikę.
Posiłek po przekroczeniu 10 km. (Banany, woda i powerade)
Minęliśmy już Rynek, mijamy plac Solny...
...i jesteśmy na ulicy Kazimierz Wielkiego. Humor i tempo dopisują.
Ślężna. Tu już było nieco gorzej, upał i brak cienia zaczynały się dawać we znaki.
Do pokonania wzniesienia - estakady.
W okolicach 27 km. Teraz już jest coraz mniej kilometrów do przebiegnięcia.
Na Boya-Żeleńskiego, 10 kilometrów przed metą. Trzeba było trochę podejść, odpocząć w cieniu jesiennych już kasztanowców.
Tak wygląda człowiek po przebiegnięciu maratonu ;-) Żyje, choć wszystko boli (stąd ten grymas ;-)). Samochodu nie wygrał (ani nawet telewizora), ale przynajmniej medal dostał ;-)
Pierwsze kilometry, mijamy Most Zwierzyniecki.
...i Politechnikę.
Posiłek po przekroczeniu 10 km. (Banany, woda i powerade)
Minęliśmy już Rynek, mijamy plac Solny...
...i jesteśmy na ulicy Kazimierz Wielkiego. Humor i tempo dopisują.
Ślężna. Tu już było nieco gorzej, upał i brak cienia zaczynały się dawać we znaki.
I już PÓŁMETEK!
Do pokonania wzniesienia - estakady.
W okolicach 27 km. Teraz już jest coraz mniej kilometrów do przebiegnięcia.
Na Boya-Żeleńskiego, 10 kilometrów przed metą. Trzeba było trochę podejść, odpocząć w cieniu jesiennych już kasztanowców.
Tak wygląda człowiek po przebiegnięciu maratonu ;-) Żyje, choć wszystko boli (stąd ten grymas ;-)). Samochodu nie wygrał (ani nawet telewizora), ale przynajmniej medal dostał ;-)
Wczoraj powiedział, że ma dosyć maratonów, ale... za rok znowu startuje! I zrozum tu mężczyznę ;-)
środa, 7 września 2011
Leszno - miasto króla Stanisława
Dotychczas przez Leszno tylko przejeżdżałam i nie było okazji poznać go bliżej. Tym razem byliśmy ok. 30 km od niego, więc wybraliśmy się na zwiedzanie. Przeskok z województwa lubuskiego do wielkopolskiego jest bardzo widoczny. Malutka Wschowa może się przy Lesznie schować ;-) To miasto tętni życiem, przyciąga bogatą historią i ciekawymi zabytkami.
Zabudowa rynku to śliczne kamieniczki. Większość z przełomu XiX i XX w., gdyż w 1790 pożar pochłonął większość barokowej zabudowy.
Najbardziej zachwyca ratusz. Wszystkie przewodniki piszą, że zaliczany jest do najpiękniejszych w Polsce.
Zdziwiło mnie, że w ratuszu nie mieści się żadna publiczna instytucja, jak to zazwyczaj bywa. Odbywają się tam wystawy, konferencje, a w przyziemiu mieści się kawiarnia.
Ulica Słowiańska, deptak pełen markowych sklepów i reprezentacyjnych budynków.
Lapidarium rzeźby nagrobnej przy kościele św. Krzyża. Składają się na nie nagrobki ze zlikwidowanych cmentarzy protestanckich.
Kolejny ciekawy obiekt to kościół św. Mikołaja. Kościół jest rodowym mauzoleum Leszczyńskich.
Dawna dzielnica żydowska mieściła się w pobliżu rezydencji właścicieli miasta - Leszczyńskich. Zachowała się synagoga, obecnie mieści się w niej muzeum.
Pałac Sułkowskich. Trudno go sfotografować, gdyż blisko rosną drzewa parku. To barokowa rezydencja. Obejrzeliśmy ją tylko z zewnątrz, gdyż mieści się tam obecnie Oddział Zamiejscowy Urzędu Wojewódzkiego z Poznania, a i oglądać nie ma ponoć czego, gdyż wnętrze pałacu zatraciło niemal całkiem swój pierwotny charakter.
W bocznych uliczkach spokój i cisza.
Do zobaczenia, Leszno.
wtorek, 6 września 2011
Wschowa.
Właściwie mieliśmy zaszyć się na wsi i nie oglądać przez tydzień żadnych miast. Wyszło jednak trochę inaczej. Okazało się, że nie usiedzimy, że owszem jezioro, las, pola i łąki ładne są, ale coś zwiedzić też trzeba. Najbliżej mieliśmy urocze miasteczko Wschowę. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Śliczne kamieniczki, wąskie wybrukowane uliczki, ratusz. Zwłaszcza w sierpniowe niedzielne popołudnie wyglądało to szczególnie ładnie. Może jeszcze wiele remontu potrzebuje to miasto, ale i tak polecam go już teraz odwiedzić.
Chluba Wschowy - okazały ratusz z XVI przebudowany w 1860 r.
Renesansowe kamieniczki na Placu Zamkowym - doczekały się remontu.
Są i takie kwiatki. Solarium i Zamek Królewski. Ale ten zamek królewski to tylko taki z nazwy. Teraz to po prostu hotel i kawiarnia o takiej nazwie....
Ratujmy stare kina. Kina "Hel" chyba już się nie da uratować...
Renesansowe kamieniczki na Placu Zamkowym - doczekały się remontu.
Dwie wieże - ratusza i kościoła farnego.
... jak widać niezbyt "królewsko" wygląda od tyłu
Mury obronne pochodzą z XV i XVI w.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























































