poniedziałek, 11 października 2010

Babie lato.

Znalazłam odpowiedzialnego za babie lato ;-) Przędzie i przędzie, a taki malutki jest.

Kolory wrocławskiej jesieni.

We Wrocławiu jesień nabiera kolorów bardzo powoli. A my ja poganiamy, bo dopóki jest ładna pogoda chcemy na te kolory patrzeć. Coś udało mi się jednak uchwycić podczas niedzielnego spaceru.









piątek, 8 października 2010

Jesienny spacer.

Wczoraj na spacerze patrzyłam ciągle do góry ;-) Na kolorowe liście drzew, na niebo.




Jak się zadrze głowę do góry, można zobaczyć, że jesienią wszystko kwitnie nad naszymi głowami. Nawet jak przekwitnie, wygląda jak kwiat. 



czwartek, 7 października 2010

Mario Vargas Llosa!

No proszę, dzień przyniósł jeszcze jedną dobrą rzecz. Mario Vargas Llosa dostał w końcu Nagrodę Nobla. Cieszę się, dobry wybór :)


Sekret szczęścia, a przynajmniej spokoju, leży w tym, żeby wyeliminować romantyczną miłość z życia, bo to ona sprawia, że człowiek cierpi. Tak żyje się spokojniej i lepiej się bawi, zapewniam cię.
— Mario Vargas Llosa
Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki

Radość o poranku.

Mam w telefonie ustawioną jako budzik piosenkę Alibabek "Radość o poranku":

Jak dobrze wstać
Skoro świt
Jutrzenki blask
Duszkiem pić
Nim w górze tam
Skowronek zacznie tryl
Jak dobrze wcześnie wstać
Dla tych chwil


Wyobrażacie sobie jak to brzmi o 7 rano ;-) Zaczynamy trochę nienawidzić tę piosenkę ;-) Jednak dzisiaj się spełniło. Warto było wstać skoro świt, zobaczyć rosę na trawie, pękające kasztanowe osłonki i liście spadające z drzew. Poranek jest zimny, ale piękny. Tylko skowronki to już nie o tej porze roku...




środa, 6 października 2010

Wsiąść do pociągu bylejakiego...

Jesienią zawsze nachodzi mnie ogromna ochota do podróżowania. Mam pragnienie, aby wsiąść do pociągu i pojechać gdzieś, zwiedzać, poznawać. Może to takie atawistyczne, bo nasi przodkowe zapewne jesienią przenosili się w cieplejsze miejsce.
Wczoraj byłam na filmie "Jedz, módl się, kochaj". Film słaby, ale o podróżowaniu po kobiecemu. Może kiedyś i ja wyruszę w podróż do siebie. Na razie chodzę koło torów i oglądam pociągi ;-)



poniedziałek, 4 października 2010

Słońce w kasztanach.

Tego nigdy za wiele. Słońce świeci. A liści coraz mniej, więc słońca więcej. Luka też wygrzewa się właśnie na balkonie ;-)