poniedziałek, 8 października 2012

Moje wrocławskie zakątki, czyli analogowo część pierwsza.


I po weekendzie. Spędziłam go z dala od komputera i internetu, ale za to blisko natury. Dużo chodziłam po lasach, oddychałam świeżym powietrzem i cieszyłam oczy pięknymi kolorami jesieni.

Początek nowego tygodnia przyniósł bardzo miłą wiadomość, że jeden z moich ulubionych pisarzy Marek Bieńczyk otrzymał nagrodę NIKE! Znacie jego książki i piękne opowieści o winie?

Przyszedł czas na moje analogi. Cześć pierwsza z Wrocławiem w roli głównej. Moja okolica i miejsca spacerów.





 





 I bonus w postaci kota na słupku :-)



Życzę wszystkim zaglądającym pięknego nowego tygodnia :-))


39 komentarzy:

  1. ostatnie zdjęcie z kotem przepiękne:)
    Fajny spacer, warto korzystać z bliskości natury, bo zaraz śniegiem się okryje i schowa przed nami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Dziękuję. Nie strasz jeszcze śniegiem ;-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. taki kotkowy płotek się zamarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przechodziłam tam kilka razy i ten kotek ciągle na tym płotku siedział :-)

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia i wspaniałe miejsca. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy rzut oka zdjęcie nr 4 jak Oleśnicka ale te uliczki tam wszystkie podobne.Później skojarzyłam Okrąglak chyba cały Wrocław tam był chrzczony.Piękne te kamienice szkoda że takie zaniedbane!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście podobne są w tej okolicy te uliczki. Zdjęcie 4 to Roosevelta, a zdjęcie 3 to Słowiańska.
      Okrąglak za to mam prawie za oknem, To znaczy muszę się trochę wychylić z balkonu ;-)

      Usuń
  5. miejsca dobrze znane i bliskie, (no za wyjątkiem tych dziwnych budynków przy fontannie),
    tak przyjemnie je zobaczyć :)
    zdjęcie kotka - genialne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Budynki za Wzgórzem Słowiańskim całkiem nowe, więc może dlatego nie kojarzysz. To słynny już Grafit, gdzie mieli znaleźć swoje miejsce handlarze z Placu Grunwaldzkiego, ale jakoś to się ciągle nie może rozkręcić.
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. Twoją okolicę znam, a przynajmniej tak mi się wydawało, bo nie kojarzę 'grafitowego miejsca' , ale też dawno mnie tam nie było.Kotek cudny:)

    Jak się czujesz z analogiem w ręce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grafit świeżo otwarty, wyrósł szybko jak grzyb po deszczu ;-)
      Z analogiem z początku czułam się nieswojo, dotąd patrzę w niego w poszukiwaniu ekranu po zrobieniu każdego zdjęcia, ale już wraca pamięć tego fotografowania co kiedyś i jest fajnie.
      Czekanie na odebranie wywołanego filmu i skanu - bezcenne ;-)

      Usuń
    2. Mam w domu starego canona, ale jednak nie:)

      Usuń
  7. Wonderful photos Manitou!


    Good week!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kot jest super. Jaki model Zenita? Ja się zabieram za naukę na Zenicie E.

    Zapraszam do mnie fotograsia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zenit ET.
      Chętnie zaglądnęłam do Ciebie i będę pewnie wracać.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Ja to mam się narazie na czarno białym filmie uczyć. Ech słabo to widzę. Aż się boję film wywołać :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Ale wzrok miał taki, jakby chciał powiedzieć "I co się gapisz?" ;-))

      Usuń
  10. Ogromnie podobają mi się Twoje zdjęcia - szczególnie torów i kota _ haha.
    Cieszę się, że dzięki Tobie mogę spojrzeć na Wrocław inaczej. Twoimi oczyma:)
    Mam nadzieję, że będziesz częściej spacerowała - jestem chętna na każdą wycieczkę !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)) Widzę, że kot wygrał ranking na zdjęcie numer jeden ;-)
      Będę spacerować na pewno, spaceruję codziennie :-) Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze coś ciekawego we Wrocławiu Ci pokazać.

      Usuń
  11. Ja do aparatu analogowego nie wrócę, bo go nie mam już od dawna. Zresztą chyba bym nie chciała odnowa uczyć się jego. Z Twoich zdjęć podoba mi się ulica na drugim i trzecim zdjęciu, no i oczywiście "bonus. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze - tego się nie zapomina ;-)
      Miło mi, że spodobały Ci się wrocławskie kamieniczki w moim ujęciu.
      A kotek to wiadomo, został okrzyknięty gwiazdą ;-))
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Lubię Wrocław, będę tu zaglądać :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Coraz bardziej kocham to miasto :D może kiedyś tu zamieszkam? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kot na słupku jest the best!
    Bardzo mi się podoba Twój sposób patrzenia na świat:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Serdeczności dla Ciebie :-)

      Usuń
  15. Kot słupnik jest the best!
    Wiele znajomych zakątków! Nie muszę powtarzać, ze kocham Wrocław :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwy wrocławski kot-akrobata :-))

      Usuń
  16. Podobają mi się Twoje analogi bardzo :-) A najbardziej zdjęcie nr 3 i 4 :-) Te ptaki w oddali idealnie się wkomponowały :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dag, miło mi, że zauważyłaś te ptaki, też mi się podobało, że tak krążyły między ciągami kamienic.

      Usuń
  17. piękne :) zwłaszcza kamienice. czy Twoje tereny to Sienkiewicza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Sienkiewicz mam niedaleko. Najbliższa mi ulica to Jedności Narodowej ;-)

      Usuń
  18. Kot Słupnik... niczym wczesnośredniowieczny eremita:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Chyba właśnie tak się alienował od innych kotów, które w pobliżu się kręciły.

      Usuń
  19. kociak mnie rozbroił!!
    teraz,to już uśmiech murowany;)

    OdpowiedzUsuń