środa, 15 lutego 2012

Spacery.

Myślałam, że w tym roku już śniegu we Wrocławiu nie będzie. A jednak. W niedzielę jeszcze odbyłam spacer na mrozie, ale w słońcu, a dziś jest pochmurno, ale za to biało. Miasto tonie w korkach. Co jakiś czas dosypuje.


W niedzielę było tak:


A dzisiaj rano tak:






I Sokrates z tymi gołymi nogami pod śniegiem ;-)





wtorek, 14 lutego 2012

All you need is love...

Życzenia miłości!
Niech nikt nie musi iść sam przez świat.
We dwoje raźniej ;-)


niedziela, 12 lutego 2012

Książka numer siedem i niedzielny poranek z nutką cynamonu...



"Luty czterdziestego roku był wyjątkowo zimny i wszyscy mieli go już dość. Mówili, że wiosna przyjdzie późno, ale za to lato będzie bardzo ciepłe i słoneczne. Pogoda królowała we wszelkich rozmowach, także w szkole, kiedy nauczyciele zebrali się razem, mówili: "Ten luty jest straszny". Albo: "Takiego lutego już dawno nie było". Inni znowu: "W życiu nie przeżyłem czegoś takiego, żeby najkrótszy miesiąc był zarazem najdłuższy"."

To cytat z książki Huberta Klimko-Dobrzanieckiego "Bornholm, Bornholm". Czy nie macie wrażenia, że to samo można powiedzieć o lutym 2012?
Mamy jeden z najmroźniejszych poranków tej zimy, przynajmniej na Dolnym Śląsku. We Wrocławiu rano -22 stopnie.  Na rozgrzewkę więc serwuję kawę z cynamonem. I polecam książkę "Bornholm, Bornholm". Lektura wyborna. Pięknie skomponowana z dwóch historii, dwóch, zdawałoby się obcych sobie, odległych  w czasie i przestrzeni ludzi, których losy delikatnie się przenikają i splatają. Czy naszym życiem rządzi przypadek, czy nie da się oszukać przeznaczenia?
Bardzo dobra literatura. Myślę, że o panu Klimko-Dobrzanieckim jeszcze nie raz usłyszymy i miejmy nadzieję przeczytamy jego kolejne, równie dobre książki.
Zamarzyła mi się wycieczka na Bornholm ;-)

piątek, 10 lutego 2012

Jackowo.

Dzisiaj Jacek obchodzi imieniny :-))


 Kupiłam hiacynta (imię Jacek pochodzi od Hiacynt), ale nie zdążył zakwitnąć na tę okazję ;-)



Wszystkiego najlepszego, Kochany! Pięknego szusowania na nartach, zadowolenia z udziału w Biegu Piastów i ...wszystkiego, o czym sobie zamarzysz :-))

czwartek, 9 lutego 2012

Była kim była...



Dzisiaj ostatecznie pożegnaliśmy Wisławę Szymborską. Miejmy nadzieję, że tak jak powiedział w mowie pożegnalnej Michał Rusinek słucha teraz Elli Fizgerald, pijąc kawę i paląc papierosa.
Otworzyłam jeden z moich ulubionych tomików "Zmysł udziału" i postanowiłam tu zamieścić wiersz, który trafi się pierwszy na chybił-trafił. Trafiło się pięknie. Jak to dobrze,że znalazła się w tym zatrzęsieniu i że była tym kim była...


W zatrzęsieniu


Jestem kim jestem
Niepojęty przypadek
Jak każdy przypadek.  

Inni przodkowie
Mogli być przecież moimi,
A już z innego gniazda
Wyfrunęłabym,
Już spod innego pnia
Wypełzła w łusce.  

W garderobie natury
Jest kostiumów sporo.
Kostium pająka, mewy, myszy polnej.
Każdy od razu pasuje jak ulał
I noszony jest posłusznie
Aż do zdarcia.  

Ja tez nie wybierałam,
Ale nie narzekam.
Mogłam być kimś
O wiele mniej osobnym.
Kimś z ławicy, mrowiska, brzęczącego roju,
Szarpaną wiatrem cząstką krajobrazu.  

Kimś dużo mniej szczęśliwym,
Hodowanym na futro,
Na świąteczny stół,
Czymś co pływa pod szkiełkiem.  

Drzewem uwięzłym w ziemi,
Do którego zbliża się pożar  

Źdźbłem tratowanym
Przez bieg niepojętych wydarzeń. 

Typem spod ciemnej gwiazdy,
która dla innych jaśnieje.  

A co gdybym budziła w ludziach strach,
Albo tylko odrazę,
Albo Tylka litość?  

Gdybym się urodziła
Nie w tym, co trzeba, plemieniu
I zamykały się przede mną drogi?  

Los okazał się dla mnie
Jak dotąd łaskawy.  

Mogła mi nie być dana
Pamięć dobrych chwil.  

Mogła mi być odjęta
Skłonność do porównań.  

Mogłam być sobą – ale bez zdziwienia,
a to by, oznaczało,
że kimś całkiem innym.

(W.Szymborska)

środa, 8 lutego 2012

Bielszy odcień bieli.

Pewna niemoc złożyła mnie do łóżka. Przeglądam więc zdjęcia i tęsknię za śniegiem, który pozostaje daleko. Poprzedni post był taki szary, więc potrzebuję to jakoś przełamać.
Wybrałam jeszcze kilka dni z Gór Izerskich. Chce mi się kolorów, ale ta nieskazitelna biel w połączeniu z błękitem nieba też przynosi radość.