Wczoraj podziwialiśmy pączki na drzewach, a dzisiaj rano wszystko przysypał znowu śnieg.
"Brzydkie kaczątko" w oczekiwaniu na wiosnę zmienia upierzenie. Już nie jest takie "brzydkie".
Wierzba zamiast listków oblepiona śniegiem i lodem.
"Brzydkie kaczątko" w oczekiwaniu na wiosnę zmienia upierzenie. Już nie jest takie "brzydkie".
Wierzba zamiast listków oblepiona śniegiem i lodem.
Potem trzeba jeszcze narty wypróbować na trasie, czy dobrze trzymają pod górkę i czy z górki mają ślizg.
Numer 637 już się zakłada.
trzeba jeszcze nogi ogrzać przed wyruszeniem na śnieg i mróz.
Polana gotowa do przyjęcia startujących.
Rozgrzewka na starcie.
Wystartowali!
Numer 637 poszedł ja burza --->
Meta już na nich czekała...
Podczas gdy 637 był już w połowie dystansu 44 km, drugi zawodnik z ekipy przygotowywał się do startu na 26 km.
Dodawali sobie otuchy okrzykami i machaniem kijkami.
... no i poszli...
i już jest, jak widać przeszczęśliwy.
Zasłużona dekoracja medalowa.
Widać zmęczenie na twarzy. Ale jaka satysfakcja z pokonania takiego morderczego dystansu.
A to srebrny medalista.