Smutno mi, bo dzisiaj zobaczyłam, że z ósemki kaczuszek zostały tylko dwie :( Ewa mówi, że to wrony zjadają, a ponieważ dużo ich jest we Wrocławiu, to małych kaczek prawie nie ma. No i przestałam lubić wrony. Zdjęć nie zrobiłam, bo nie miałam na spacerze aparatu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz