Ta parada to była ogromna dawka dobrej energii, uśmiechu, witalności. Niesamowite, że cały ten londyński ruch, pęd, harmider nagle stanął i wszyscy przyglądali się rozebranym, a jednak kolorowym i szczęśliwym ludziom na rowerach.
czwartek, 11 lipca 2013
Parada rowerowa w Londynie.
Pogoda się nieco popsuła, więc dzisiejszy post będzie na poprawę humoru. Bo mam nadzieję, że się uśmiechniecie do tych zdjęć, że nikt się nie oburzy, że coś takiego zamieszczam.
Ta parada to była ogromna dawka dobrej energii, uśmiechu, witalności. Niesamowite, że cały ten londyński ruch, pęd, harmider nagle stanął i wszyscy przyglądali się rozebranym, a jednak kolorowym i szczęśliwym ludziom na rowerach.
Ta parada to była ogromna dawka dobrej energii, uśmiechu, witalności. Niesamowite, że cały ten londyński ruch, pęd, harmider nagle stanął i wszyscy przyglądali się rozebranym, a jednak kolorowym i szczęśliwym ludziom na rowerach.
środa, 10 lipca 2013
Inwestycja w przyszłość.
Nasze zaprzyjaźnione wróble odchowały już całkiem sporego potomka. Młody już potrafi latać i przylatuje na słonecznik z rodzicami. Z wielką radością i wzruszeniem obserwowaliśmy ostatnio proces karmienia.
Tak głośno ćwierkają, że jak mam otwarte okno i ktoś rozmawia ze mną przez telefon, pyta czy mam kanarka w domu ;-)
Tak głośno ćwierkają, że jak mam otwarte okno i ktoś rozmawia ze mną przez telefon, pyta czy mam kanarka w domu ;-)
wtorek, 9 lipca 2013
Londyn inaczej.
Miejsce, w które dociera niewielu londyńskich turystów, no chyba, że są Hindusami.
Znajoma, która gościła nas w Londynie, zaprowadziła nas do mandiru - hinduskiej świątyni, która wyglądała całkiem jak z innego świata. Wyrasta nagle wśród typowych angielskich domów i naprawdę robi wrażenie. Zbudowany z włoskiego marmuru, oszałamia wielkością i bogactwem detali. Niestety, nie można robić zdjęć w środku, czyli tam, gdzie najciekawiej.
Znajoma, która gościła nas w Londynie, zaprowadziła nas do mandiru - hinduskiej świątyni, która wyglądała całkiem jak z innego świata. Wyrasta nagle wśród typowych angielskich domów i naprawdę robi wrażenie. Zbudowany z włoskiego marmuru, oszałamia wielkością i bogactwem detali. Niestety, nie można robić zdjęć w środku, czyli tam, gdzie najciekawiej.
Więcej informacji na stronie świątyni tutaj
piątek, 5 lipca 2013
Miłego weekendu :-))
" Świat jest jeno szkołą szukania; nie o to chodzi, kto dopadnie, ale kto przebieży piękniejszą drogę" - Michel de Montaigne
czwartek, 4 lipca 2013
Coś mi wpadło do oka...
... czyli London Eye ;-)
To taka brzydsza strona Londynu. Niezbyt pasuje ten diabelski młyn w tym miejscu. Nie można jednak zaprzeczyć, że atrakcja to bardzo duża. My się nie skusiliśmy na "wkręcenie" w ten wehikuł, cena była dla nas zaporowa. Za to Jacek bardzo sprytnie ustawił się do portretu z "okiem" ;-)
Puszczamy do Was oko ;-))
To taka brzydsza strona Londynu. Niezbyt pasuje ten diabelski młyn w tym miejscu. Nie można jednak zaprzeczyć, że atrakcja to bardzo duża. My się nie skusiliśmy na "wkręcenie" w ten wehikuł, cena była dla nas zaporowa. Za to Jacek bardzo sprytnie ustawił się do portretu z "okiem" ;-)
Puszczamy do Was oko ;-))
środa, 3 lipca 2013
Na upał najlepsze są parki.
Uwielbiam wrocławskie parki, ale co tu kryć, daleko im do tych londyńskich, które nie tyle są oazami, ale też niemal lasami z polankami, jeziorkami i innymi cudami.
Zbieram Was więc na spacer do:
Regent's Park:
Zbieram Was więc na spacer do:
Regent's Park:
... i do Hyde Parku i Kensington Gardens
Tu już widać, że pogoda bywała różna. Nie zawsze mieliśmy bezchmurne niebo.
poniedziałek, 1 lipca 2013
Trafalgar Square - serce Londynu.
Na tym placu byliśmy ze dwa albo i trzy razy. Za pierwszym razem pogoda była tak piękna, że wyglądał raczej na plac rzymski, a nie londyński.
Bez względu na pogodę, dzień tygodnia, porę dnia czy roku, to miejsce tętniące non-stop życiem. Na schodach przed National Gallery, przy fontannach i przy lwach u stóp kolumny z Nelsonem można usłyszeć języki całego świata, zobaczyć ludzi każdej rasy i narodowości.
Bez względu na pogodę, dzień tygodnia, porę dnia czy roku, to miejsce tętniące non-stop życiem. Na schodach przed National Gallery, przy fontannach i przy lwach u stóp kolumny z Nelsonem można usłyszeć języki całego świata, zobaczyć ludzi każdej rasy i narodowości.
Trafił mi się nawet "firmowy" sprzęt w tle ;-))
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































