Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trzebnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trzebnica. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 marca 2014

Szukanie wiosny w trzebnickim bukowym lesie.

Niedziela była piękna. Mąż biegł w II Crossie Trzebnickim, ja mu kibicowałam, a potem spacerowaliśmy.
Na pierwszy rzut oka las wydaje się jeszcze spać.





Ale już coś się dzieje.





Trzebnica jest piękna, ale tym razem oglądaliśmy ją tylko od strony lasu.




Na basenie zewnętrznym aquaparku na razie można spotkać tylko kaczki.



A oto bohater weekendu. W sobotę zaliczone zawody na 5 km, a w niedzielę cross w trudnym terenie na 10 km.








środa, 21 września 2011

Wycieczka rowerowa do Trzebnicy cz. 2


W drodze powrotnej najciekawszym punktem okazała się  Zawonia. Miejscowość gminna, w której od razu w oczy się rzucają dwa kościoły, położony w bliskim sąsiedztwie. Naszą uwagę zwrócił ten, o którym milczą przewodniki. Znalazłam jedynie, że to klasycystyczny kościół ewangelicki z przełomu XVIII i XIX wieku.
Na pierwszy rzut oka zwykły kościół




 Jednak to co mieści się w środku wszystkich może zadziwić. Z jednej strony zakład krawiecki....

... a w nawie głównej sala gimnastyczna!

Napis mówi wszystko.To nie kościół, a sala widowiskowo-rekreacyjna.



Po opuszczeniu Zawoni otaczały nas wyjątkowo malownicze widoki:


Kolejnym punktem naszej wycieczki był pałac w Boleścinie. Można go zobaczyć tylko przez płot. To kolejna własność prywatna, w której nic się nie dzieje. A pałacyk jest ładny, ma potencjał. Pochodzi z przełomu XIX i XX w., a przylegający do niego park z końca XVIII w.



 Na koniec jeszcze smaczki ze Skarszyna, słynącego głównie z rezerwatu Las Bukowy (trzeba się tam wybrać za kilka tygodni, jak buki nabiorą kolorów ;)
W XVIII w. odkryto tu lecznicze źródła i do przełomu XIX i XX Skarszyn był wsią uzdrowiskową.
Z ciekawszych obiektów  do dzisiaj zachowała się część zespołu pałacowego.



 Potem już ostro pedałowaliśmy do samego Wrocławia. W sumie pokonaliśmy 67 km. Ufff...
Taką oto wycieczką pożegnaliśmy lato. Czy będą jesienne wycieczki? Pewnie już nie takie długie, bo zaczyna się szkoła Jacka, a wraz z nią czas moich samotnych weekendów.

wtorek, 20 września 2011

Wycieczka rowerowa do Trzebnicy cz.1

Ostatni weekend lata postanowiliśmy spożytkować na wycieczkę rowerową. Jacek wybrał Trzebnicę.Dużo było jakiś czas temu słychać o ścieżce rowerowej do tej miejscowości przy drodze nr 5. Postanowiliśmy przetestować. I od razu na początku spotkała nas niemiła niespodzianka. Do centrum handlowego Marino dojechaliśmy gładko. Potem zaczęły się trudności. Ścieżka rowerowa się skończyła i zaczęły się rozkopy.


 W końcu w Psarach zaczęła się prawdziwa ścieżka rowerowa. Trochę szkoda, że z ułożona z kostki. No i te tajemnicze barierki nie wiadomo po co. Ale to zawsze lepsze niż jazda wśród tirów i rajdowców po ulicy.

Po drodze zajrzeliśmy do Wiszni Małej. Niestety pałac, w którym mieści się obecnie szkoła, można tylko oglądać przez płot.

 Widoczność nie była tego dnia za dobra, ale z Wysokiego Kościoła widok był piękny. W lekkie mgiełce można było dostrzec wieżę Sky Tower i Most Rędziński we Wrocławiu.

I nagle ścieżka rowerowa... się urwała. Ostatnie kilka kilometrów do Trzebnicy musieliśmy przejechać po bardzo ruchliwe drodze Wrocław-Poznań.

A to już Trzebnica. Niektóre budynki ładnie odnowione - tu siedziba starostwa,

Inne proszą się o remont.

Na pociechę pachnący nowością aquapark.

Popatrzyliśmy przez ogrodzenie na puściutki basen odkryty i pożałowaliśmy, że nie mieliśmy strojów kąpielowych. Chociaż woda miała tylko 19 stopni.

 Tu rozważaliśmy zamianę dwóch kółek na cztery ;-)

Przegląd mapy i żal nad rozlanym piwem ;-)

Opis drogi powrotnej w następnym poście.