... and happy, happy dog :-))
To była piękna sobota tydzień temu w Górach Suchych. Trochę biegaliśmy na nartach, a potem przeszliśmy się z Andrzejówki do Sokołowska i z powrotem.
Chciałabym powiedzieć, że tak pożegnaliśmy zimę, ale nie do końca. W ostatnią sobotę Jacek przebiegł 51 km w Biegu Piastów i jeszcze są plany wypadu na narty wiosenne.
W mieście jednak wiosna już się rozpycha i zaczyna rządzić. Młode listki, krokusy, przebiśniegi są widoczne na każdym kroku. I tylko przeziębienia i grypy przypominają, że na ciepłe dni trzeba jeszcze poczekać.
Czy u Was też już widać oznaki nadejścia wiosny?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Suche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Suche. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 marca 2015
środa, 26 września 2012
O Górach Suchych i... pożegnaniu z butami.
Sokołowsko, o którym pisałam wcześniej, odwiedziliśmy przy okazji wycieczki w Góry Suche.
Nazwa nomen omen sprawdziła się w pierwszej części wycieczki, gdy nie mogliśmy znaleźć żadnego strumienia na szlaku, a chcieliśmy napoić pieska zabłąkanego w lesie.
Góry nas zaskoczyły. Przede wszystkim bardzo stromymi podejściami, których tam się nie spodziewaliśmy, ale też niesamowitym urokiem.
Wybraliśmy szlak czerwony z Sokołowska do schroniska "Andrzejówka". Głównie, żeby odwiedzić poniemiecki cmentarz, ale też aby zdobyć górę o wdzięcznej nazwie Bukowiec (to drugi Bukowiec zdobyty przeze mnie w tym roku - poprzedni był w czeskich Górach Izerskich).
Bukowiec to ta góra za mną:
Ostre podejście, ale w jakim pięknym bukowym lesie:
Na szczycie. Trudno wierzyć wskazaniom tego drogowskazu ;-)
I tu znalazłam wodę, ale w formie rosy i nie była już potrzebna, bo piesek pobiegł do Sokołowska:
A potem trafiliśmy do najpiękniejszego miejsca w Górach Suchych i to nielegalnie:
Wdarliśmy się na teren kopalni melafiru:
Widok stąd na stronę czeską i polską nas oszołomił:
Sama kopalnia też robi wrażenie:
Gdzieś tam w dole jest Sokołowsko:
Przyjemnie było dotrzeć do schroniska "Andrzejówka" i napić się czeskiego piwa ;-)
W drodze powrotnej...
...Jackowe buty zbuntowały się i rozpadły na dobre :-D
Ruiny zamku Radosno zwiedzał śmiesznym, chaplinowskim chodem ;-)
Jeszcze jedno spojrzenie na górki i znów jesteśmy w Sokołowsku.
Szerokie pożegnanie z butami. Uśmiech proszę! :-)
Zakotwiczyły przy śmietniku. Może komuś się jeszcze przydały ;-)
Wybaczcie ten nadmiar zdjęć, ale nie mogłam się zdecydować na bardziej okrojony wybór. Każdy zakątek tych gór jest piękny.
Nazwa nomen omen sprawdziła się w pierwszej części wycieczki, gdy nie mogliśmy znaleźć żadnego strumienia na szlaku, a chcieliśmy napoić pieska zabłąkanego w lesie.
Góry nas zaskoczyły. Przede wszystkim bardzo stromymi podejściami, których tam się nie spodziewaliśmy, ale też niesamowitym urokiem.
Wybraliśmy szlak czerwony z Sokołowska do schroniska "Andrzejówka". Głównie, żeby odwiedzić poniemiecki cmentarz, ale też aby zdobyć górę o wdzięcznej nazwie Bukowiec (to drugi Bukowiec zdobyty przeze mnie w tym roku - poprzedni był w czeskich Górach Izerskich).
Bukowiec to ta góra za mną:
Ostre podejście, ale w jakim pięknym bukowym lesie:
Na szczycie. Trudno wierzyć wskazaniom tego drogowskazu ;-)
A potem trafiliśmy do najpiękniejszego miejsca w Górach Suchych i to nielegalnie:
Wdarliśmy się na teren kopalni melafiru:
Widok stąd na stronę czeską i polską nas oszołomił:
Sama kopalnia też robi wrażenie:
Gdzieś tam w dole jest Sokołowsko:
Przyjemnie było dotrzeć do schroniska "Andrzejówka" i napić się czeskiego piwa ;-)
W drodze powrotnej...
...Jackowe buty zbuntowały się i rozpadły na dobre :-D
Ruiny zamku Radosno zwiedzał śmiesznym, chaplinowskim chodem ;-)
Jeszcze jedno spojrzenie na górki i znów jesteśmy w Sokołowsku.
Szerokie pożegnanie z butami. Uśmiech proszę! :-)
Wybaczcie ten nadmiar zdjęć, ale nie mogłam się zdecydować na bardziej okrojony wybór. Każdy zakątek tych gór jest piękny.
sobota, 22 września 2012
Taka piękna ruina...
Za chwilę zaczyna się kalendarzowa jesień. Za oknem zachmurzone niebo, tym cieplej wspominam dziś pewną piękną i słoneczną wycieczkę w Góry Suche. Naszym głównym celem było Sokołowsko. Ostatnio byłam tu 10 lat temu. Chciałam zobaczyć, co się zmieniło. Bardzo kibicuję temu miejscu. Chciałabym, żeby odrodziło się jak feniks z popiołów. Właśnie z popiołów - z żalem przyjęłam wiadomość, że piękny były kompleks sanatoryjny, od lat i tak już w ruinie, jakiś czas temu jeszcze nawiedził pożar.
Pewnie niewiele osób wie, że Sokołowsko było wzorem dla Davos. Istniało tu słynne na całą Europę sanatorium dla gruźlików prowadzone przez doktora Brehmera. Mówi się też, że zarówno uzdrowisko, jak i sama postać doktora były inspiracją dla "Czarodziejskiej Góry" Tomasza Manna.
Obecnie dawne sanatorium Brehmera jest w rękach prywatnych, Fundacja "In Situ" próbuje je remontować. Jednak jak sami widzicie na zdjęciach ten budynek jest ogromny i koszt jego remontu przekracza chyba wszelkie możliwości finansowe.
Przedstawiam zatem kolejne magiczne miejsce na Dolnym Śląsku - Sokołowsko i mam nadzieję, że przetrwa ono nie tylko na zdjęciach...
Wędrując z Sokołowska przez Bukowiec do schroniska "Andrzejówka", odkryliśmy poniemiecki cmentarz, a raczej jego ruiny. Prawdopodobnie byli tu chowanie zmarli w sanatorium. Daty z nagrobków świadczą, że byli to głównie bardzo młodzi ludzie.
Tu była cmentarna kaplica.
Poprzewracane nagrobki, o których nikt nie pamięta...
Wszystko powoli zarasta bukowy las.
Pewnie niewiele osób wie, że Sokołowsko było wzorem dla Davos. Istniało tu słynne na całą Europę sanatorium dla gruźlików prowadzone przez doktora Brehmera. Mówi się też, że zarówno uzdrowisko, jak i sama postać doktora były inspiracją dla "Czarodziejskiej Góry" Tomasza Manna.
Obecnie dawne sanatorium Brehmera jest w rękach prywatnych, Fundacja "In Situ" próbuje je remontować. Jednak jak sami widzicie na zdjęciach ten budynek jest ogromny i koszt jego remontu przekracza chyba wszelkie możliwości finansowe.
Przedstawiam zatem kolejne magiczne miejsce na Dolnym Śląsku - Sokołowsko i mam nadzieję, że przetrwa ono nie tylko na zdjęciach...
Wędrując z Sokołowska przez Bukowiec do schroniska "Andrzejówka", odkryliśmy poniemiecki cmentarz, a raczej jego ruiny. Prawdopodobnie byli tu chowanie zmarli w sanatorium. Daty z nagrobków świadczą, że byli to głównie bardzo młodzi ludzie.
Tu była cmentarna kaplica.
Poprzewracane nagrobki, o których nikt nie pamięta...
Wszystko powoli zarasta bukowy las.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































