Przez dwa tygodnie mam letnie biuro w górach. Pracuję, ale popołudniami mam okazję pospacerować i pobiegać po lesie. W weekendy natomiast to już prawdziwa górska laba.
Rysiu też się cieszy.
Mała zapowiedź tego, czego będzie więcej ;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosze. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
wtorek, 10 września 2013
Wspomnienie letniego dnia w Karkonoszach.
To moje najukochańsze góry. Szlaki z mojego dzieciństwa, miejsca gdzie niemal uczyłam się chodzić. Widok z okien rodzinnego domu to właśnie Śnieżne Kotły. Ta jedna letnia wycieczka dała mi bardzo wiele. Upał był straszliwy, ale górskie strumienie ratowały nas przed przegrzaniem. Wspinanie się na szczyty i wędrowanie granią. Spoglądanie w przepaść, znowu zachwyt nad widokami na polską i czeską stronę Karkonoszy. Swobodne schodzenie w dół późnym popołudniem, gdy na szlaku już nikogo, tylko my. Takie wycieczki, choć nie przydarzają mi się zbyt często, dają mi poczucie, że jestem we właściwym miejscu i czasie.
W Czarnym Kotle. Jawor jeszcze stoi i walczy o życie.
Zajrzeliśmy przy okazji do Czechów.
Najbrzydsze schronisko w Karkonoszach?
Cóż, Labská bouda do najpiękniejszych nie należy.
W oddali Śnieżka.
No to mamy te Śnieżne Jamy ;)
W Czarnym Kotle. Jawor jeszcze stoi i walczy o życie.
Zajrzeliśmy przy okazji do Czechów.
Piękny widoczek z gościnną Martinovą Boudą.
Najbrzydsze schronisko w Karkonoszach?
Cóż, Labská bouda do najpiękniejszych nie należy.
W oddali Śnieżka.
No to mamy te Śnieżne Jamy ;)
czwartek, 17 stycznia 2013
Szlakiem Walońskim, czyli złote widoki na Karkonosze.
Jak to dobrze, że w niby dobrze znanych mi okolicach, są jeszcze miejsca, które mogę zobaczyć po raz pierwszy lub odkryć na nowo. Pod koniec roku takim miejscem okazał się Szlak Waloński w okolicach Szklarskiej Poręby. Powędrowaliśmy tam jak widać w bardzo ponurą pogodę, straszącą deszczem i zimnym wiatrem.
Całej naszej wyprawie towarzyszył taki widok:
Punktami na trasie były: 1. Lipa Sądowa, 2. Chybotek, 3. Symboliczny Grób Karkonosza, 4. Złoty Widok
W Szklarskiej Porębie Dolnej podziwiałam, nieco zaniedbane dwa kościoły. Wymagają one ponownego odwiedzenia i przyjrzenia się.
Po drodze spotkaliśmy wiewiórkę, zajadającą lody ;-) Stała na środku górskiej łączki.
Na nadmiar śniegu wówczas nie można było narzekać. Zza lasu wyglądają dumne Śnieżne Kotły.
Potem mogliśmy się pochybotać na Chybotku. Niestety nie skorzystałam ;-)
A to miejsce, do którego muszę wrócić przy lepszej pogodzie. Przejmujący zimny wiatr nie pozwolił za długo cieszyć się Złotym Widokiem. Kiepskie zdjęcie tego nie oddaje, ale widok naprawdę zapiera dech w piersiach.
W Szklarskiej Porębie Średniej przystanęliśmy przy domu Wlastimila Hofmana, jednego z najwybitniejszych malarzy polskich XX wieku. Dom, w którym mieści się muzeum bardzo niepozorny i zaniedbany.
W drodze powrotnej nie sposób było nie oglądać się za siebie.
Wielkim miłośnikiem tych okolic był Jan Sztaudynger, na tablicach opisujących trasę, znajdują się jego fraszki.
Chyba i mnie dotknęła "Sopliców choroba" ;-))
środa, 14 września 2011
...tam powietrze ma inny smak...
Znacie tę ciszę wysoko w górach? Gdy kończy się lato, ptaki już nie śpiewają, w górach, przy bezwietrznej pogodzie jest taka cudowna cisza. Dla mnie, człowieka żyjącego na co dzień w hałaśliwym mieście, to najpiękniejsza muzyka. I rzeczywiście jak w tej piosence Wolnej Grupy Bukowina "...tam powietrze ma inny smak...".
Moja ostatnia wizyta w Karkonoszach odbyła się niestety przy pochmurnej pogodzie, co chwilę straszyło deszczem. Tęsknię za tymi górami. Przez całe dzieciństwo ich widok z okna był dla mnie czymś oczywistym. Mieszkając teraz na równinie, korzystam z każdej okazji, żeby je zobaczyć choćby przez chwilę i posmakować wysokogórskiego powietrza.
Przeoczyłam wiosnę w górach, ale załapałam się za to na czas kwitnienia goryczki trojeściwej i owocowania jarzębiny.
Moja ostatnia wizyta w Karkonoszach odbyła się niestety przy pochmurnej pogodzie, co chwilę straszyło deszczem. Tęsknię za tymi górami. Przez całe dzieciństwo ich widok z okna był dla mnie czymś oczywistym. Mieszkając teraz na równinie, korzystam z każdej okazji, żeby je zobaczyć choćby przez chwilę i posmakować wysokogórskiego powietrza.
Przeoczyłam wiosnę w górach, ale załapałam się za to na czas kwitnienia goryczki trojeściwej i owocowania jarzębiny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































