Przez dwa tygodnie mam letnie biuro w górach. Pracuję, ale popołudniami mam okazję pospacerować i pobiegać po lesie. W weekendy natomiast to już prawdziwa górska laba.
Rysiu też się cieszy.
Mała zapowiedź tego, czego będzie więcej ;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rysiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rysiek. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
środa, 15 lipca 2015
Z oddali.
"Jakie te dni są tutaj [za miastem] długie. Jeden dzień jest tu tak długi, jak tydzień w Paryżu. Ludziom wydaje się, że życie jest tak krótkie, iż trzeba w nim zmieścić jak najwięcej. Dla mnie najwięcej dzieje się wtedy, kiedy nic się nie dzieje. Jeden dzień tutaj jest naprawdę kawałkiem życia. Co wart jest dzień, w którym ani przez chwilę nie można pomyśleć lub móc całkiem nie myśleć. Życie coraz to bardziej zamienia nas na istoty myślące do połowy, operujące strzępami, na myślących gałganiarzy. Przeciętna inteligencja człowieka współczesnego, mnie samego, przypomina raczej potłuczoną mozaikę, jakieś niesamowite puzzle, niemożliwe niemal do złożenia w jedną całość. Fragmenty bywają olśniewające, ale brak im tego ośrodka, tego kawałka, od którego można zaczynać budowę całości. I gdy nie wiadomo, co z tych myśli złożyć, odkąd zacząć składankę, człowiek ucieka od nich."
Andrzej Bobkowski, "Szkice piórkiem"
Ten cytat za mną chodzi. Miasto, mimo że latem nieco mniej zatłoczone, nie jest łatwe do życia. I mam dokładnie takie odczucia, jak Bobkowski. Czas za szybko tu płynie, nie ma kiedy usiąść i pomyśleć, albo na odwrót - wyłączyć myślenie. Urlop był za krótki, choć właśnie w oddali od miasta. Chyba dlatego tak potrzebny mi ten blog, żeby się zatrzymać. Zostawiam tu zatem parę czerwcowych obrazków znad Bałtyku.
środa, 4 lutego 2015
Czasem wiosna, czasem zima.
Wczoraj na spacerze mieliśmy aurę prawdziwie wiosenną.
Dzisiaj to już co innego. Zima wróciła.
A tutaj ciekawy artykuł o tym, dlaczego warto mieć psa link
Miłego dnia :-))
czwartek, 13 listopada 2014
W poszukiwaniu straconego czasu (blogowego).
Ostatnio blogowo nie istniałam. (Jak to brzmi ;-)) Wybaczcie, jeśli ktoś tu jeszcze zagląda, że nie odwiedzałam tak swojego, jak i Waszych blogów. Przez ostatni miesiąc czytałam i pisałam głównie po czesku. Czasem zdarzało mi się gdzieś wyrwać i porobić zdjęcia. Wrzucam ich dzisiaj sporo, może za dużo, ale trudno mi było odrzucić więcej z tej pięknej niedzieli w okolicach Jedliny-Zdroju.
Nie obiecuję, że wracam na stałe. Ale postaram się. Może w końcu listopad zrobi się prawdziwie listopadowy i więcej czasu będzie na siedzenie przy komputerze.
Zatem zabieram Was znowu w Góry Wałbrzyskie. Pogoda idealna. Kolory oszałamiają.
Radość Rysie nieskończona.
Stacja Jedlina Górna. Urocza, ale w totalnej ruinie. Ryzykuje się wchodząc pod daszek, gdzie zawieszony jest rozkład jazdy.
Zmierzamy do najdłuższego tunelu kolejowego w Sudetach i w Polsce.
Jak się dobrze przyjrzeć nad chmurami po lewej można dostrzec szczyt Śnieżki.
Rysiu jest bardzo miłym i grzecznym towarzyszem podróży.
Potrafi się nawet zadumać nad pięknem świata tego.
Tuż przed zachodem słońca.
Nie obiecuję, że wracam na stałe. Ale postaram się. Może w końcu listopad zrobi się prawdziwie listopadowy i więcej czasu będzie na siedzenie przy komputerze.
Zatem zabieram Was znowu w Góry Wałbrzyskie. Pogoda idealna. Kolory oszałamiają.
Radość Rysie nieskończona.
Stacja Jedlina Górna. Urocza, ale w totalnej ruinie. Ryzykuje się wchodząc pod daszek, gdzie zawieszony jest rozkład jazdy.
Zmierzamy do najdłuższego tunelu kolejowego w Sudetach i w Polsce.
Tym tunelem jeżdżą pociągi.
A my pójdziemy drugim. Zapomniałam dodać, że to tunel podwójny.
Przeszliśmy 1560 m pod ziemią. Taki spacer daje pojęcie, jak ciężka jest praca pod ziemią i jak musiało być trudno tym, którzy się w czasie wojny miesiącami i latami pod ziemią ukrywali. Cieszymy się z wyjścia na zewnątrz i ujrzenia światła dziennego.
O tunelu warto poczytać tu link
Teraz mamy nad sobą tylko błękitne niebo i słońce.
Najbardziej niesamowite widoki zapewniło nam wdrapanie się na nieczynny kamieniołom.
Jak się dobrze przyjrzeć nad chmurami po lewej można dostrzec szczyt Śnieżki.
Rysiu jest bardzo miłym i grzecznym towarzyszem podróży.
Potrafi się nawet zadumać nad pięknem świata tego.
Tuż przed zachodem słońca.
Pamiątkowe zdjęcia z Charlottą na do widzenia.
wtorek, 1 lipca 2014
czwartek, 5 czerwca 2014
piątek, 30 maja 2014
To skomplikowane...
... ale już jestem i mam nadzieję, że już będę.
Przepraszam za długą nieobecność, brak wpisów, a przede wszystkim brak odpowiedzi na komentarze.
Zaczynamy nowy rozdział. Na początek nowy pies ;-) Przedstawiam Ralfa vel Ryśka:
Karty w aparacie spuchły od nowych zdjęć z wycieczek i biegów. Będzie więc czym się dzielić.
Stęskniłam się za moimi ulubionymi blogami, lecę czytać i oglądać.
Przepraszam za długą nieobecność, brak wpisów, a przede wszystkim brak odpowiedzi na komentarze.
Zaczynamy nowy rozdział. Na początek nowy pies ;-) Przedstawiam Ralfa vel Ryśka:
Karty w aparacie spuchły od nowych zdjęć z wycieczek i biegów. Będzie więc czym się dzielić.
Stęskniłam się za moimi ulubionymi blogami, lecę czytać i oglądać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























