Jestem dumna z siebie i z mojego męża. Pobiegliśmy w Biegu Gwarków. Pierwszy raz. Nie znając wcześniej trasy, nie wiedząc, że jest taka trudna. Dużo podbiegów, które dla mnie były właściwie podejściami, ostre i wąskie zjazdy, na których walczyłam o życie. W bardzo trudnych warunkach pogodowych, w śnieżycę, wiatr. Ale w towarzystwie przesympatycznych ludzi, którzy z pasją startują tam od kilkunastu, a czasem nawet kilkudziesięciu lat.
W biegu na 20 km (który został skrócony do ok. 17 km) stylem klasycznym wzięło udział tylko 8 kobiet. Dzielnie ścigałyśmy się z mężczyznami :-)
A jak było, zobaczcie:
Śnieży.
Niełatwe przygotowania do biegu, gdy wiatr wyrywa numer i ręce kostnieją na zimnie.
I wystartowali:
Zdjęcie walbrzych.com
Zdjęcie walbrzych.com
Zdjęcie walbrzych.com
A wśród nich my jak zdobywcy bieguna :-))
Po dwóch godzinach z wielką radością wpadłam na metę ;-))
Zdjęcie datasport.pl
W przyszłym roku może wybiorę krótszy dystans ;-)
Góry Suche i schronisko "Andrzejówka" zamierzamy natomiast częściej odwiedzać, także w innych porach roku.