poniedziałek, 1 lipca 2013

Trafalgar Square - serce Londynu.

Na tym placu byliśmy ze dwa albo i trzy razy. Za pierwszym razem pogoda była tak piękna, że wyglądał raczej na plac rzymski, a nie londyński.
Bez względu na pogodę, dzień tygodnia, porę dnia czy roku, to miejsce tętniące non-stop życiem. Na schodach przed National Gallery, przy fontannach i przy lwach u stóp kolumny z Nelsonem można usłyszeć języki całego świata, zobaczyć ludzi każdej rasy i narodowości.








Trafił mi się nawet "firmowy" sprzęt w tle ;-))









piątek, 28 czerwca 2013

Rzeka i przerzucone nad nią mosty.


Kocham rzeki i mosty. Z tego też powodu Tamiza i jej brzegi oczarowały mnie i teraz jak ktoś pyta, co podobało mi się w Londynie najbardziej mówię, że właśnie bulwary i mosty nad Tamizą.

Na początek najpiękniejszy most jaki widziałam - Tower Bridge:




Blackfriars Bridge:


Millenium Bridge:


London Bridge:


 Ślady starych doków. Pokazały się wraz z odpływem.


Widok na Tower of London





środa, 26 czerwca 2013

Powrót.


Minął tydzień od naszego powrotu z "maxi-podróży poślubnej" do Londynu, a ja ciągle jeszcze nie mogę ochłonąć i pozbierać się, żeby coś tutaj napisać.
Ponieważ pogoda za oknem zrobiła się całkiem "angielska" dzielę się pierwszym zdjęciem. Tego dnia postanowiliśmy odwiedzić galerię Tate Modern. Rano świeciło słońce, potem lunął deszcz, a potem znowu świeciło piękne słońce. Brakuje mi tego tutaj. Jak zacznie padać, to nie chce przestać. Tam wiedziałam, że wkrótce zaświeci znowu słońce ;-)
Zdjęcie zrobione z tarasu Tate. Jeden z najpiękniejszych fragmentów Londynu. A w ogóle to zakochałam się w Tamizie, mostach nad nią i tych nadrzecznych widokach. Ale o tym jeszcze będzie.

Dziękuję, że tu do mnie zaglądaliście. Z prawdziwą radością odbędę wędrówkę po Waszych blogach i nadrobię zaległości.


środa, 29 maja 2013

Zaklinanie pogody, czyli tak było 19 maja ;-)

W "mini podroż poślubną" wybraliśmy się na rowerach w okolice Wrocławia. Pogoda była przepiękna. Do tej pory schodzi mi skóra, tak mnie słońce przypiekło ;-)
Wycieczki rowerowe w maju mają szczególny urok. Kwitną bzy, wszystko pachnie, ptaki śpiewają, zieleń jest jeszcze świeża i soczysta.



 Pojechaliśmy do Siechnic i odkryliśmy w nich coś, na co dotychczas nie natrafiliśmy, mimo że wielokrotnie tam jeździliśmy. Jest to osiedle robotnicze przy elektrociepłowni, które przypomniało mi katowicki Nikiszowiec. Te domu, zachowane w całkiem dobrym stanie naprawdę mnie zaskoczyły i zauroczyły. Osiedle stanowi swoistą enklawę. I tylko te kominy...







Pierwszy raz przeprawiliśmy się przez Odrę, korzystając z nowej drogi Siechnice-Łany.




Takiej pogody i pięknych rowerowych, wycieczkowych chwil życzę Wam i sobie na ten długi weekend!



wtorek, 28 maja 2013

Deszczowy wtorek...

...trzeba chyba zmodyfikować plany na długi weekend, przygotować zapas książek, filmów i przepisów na ciasto, zamiast rowerów, koców i koszy piknikowych... Ale i tak będzie fajnie ;-)


piątek, 24 maja 2013

Miłego weekendu :-))

Co prawda to już nie pora na sasanki, ale pomyślałam, że będą pasować na taki chłodny weekend z tymi jej włochatymi łodyżkami ;-)
Miłego weekendu :-) Niech znów zaświeci słońce!


czwartek, 23 maja 2013

Wspomnienie pewnego majowego biegu.

Biegu ważnego, bo na nim Jacek pobił swój życiowy rekord (półmaraton poniżej 2 godzin), biegu wyjątkowego, bo lało niemiłosiernie i temperatury nie przypominały majowych, biegu sentymentalnego, bo odbył się w naszym rodzinny miejscu.
Wytrwałam w oczekiwaniu w strugach deszczu i parę zdjęć zrobiłam.
Jacek był zadowolony :-)