czwartek, 13 września 2012

W polskich Izerach też jest pięknie...

... nawet gdy niebo jest pochmurne...

Rzeka Izera, granica, po prawej Polska, po lewej Czechy:


Ja chcę do Czech, Jacek chce do Polski ;-) :


Stacja turystyczna "Orle" z piękną historią. Była tu huta szkła:




Nieczynna kopalnia kwarcu "Stanisław", piękne miejsce, gdzie można zajrzeć do wnętrza ziemi:


Hala Izerska:


Polanka przy "Chatce Górzystów":


Las:




Kapliczka na Polanie Jakuszyckiej.  Światek, który patronuje biegaczom narciarskim:


Ech, żeby jeszcze była w tym roku okazja do takich wędrówek...

środa, 12 września 2012

O słonecznych Górach Izerskich.

Dzisiaj na spacerze zmarzłam i zmokłam. Czy tak już teraz będzie? Brrr.
Na przekór pogodzie czas na wspomnienia o słonecznych wyprawach w góry.
Jest taki skrawek Gór Izerskich bardzo bliski mojemu sercu. Po pierwsze wiąże się to z moją miłością do Czech, bo to czeska część tych gór. Po drugie Izery to ciągle góry nie tak oblegane przez turystów, można w nich jeszcze posłuchać spokojnie szumu wiatru, śpiewu ptaków i szemrania strumyków. Po trzecie - Izerka, jedyna w swoim rodzaju górska wioska, w której czuję się jak u siebie w domu. Po czwarte - miejsce idealne o każdej porze roku, dla miłośników pieszych wędrówek, rowerzystów, narciarzy i rolkarzy.
Proszę bardzo, oto moje ulubione miejsce na ziemi, słoneczne i ciepłe.















Pozdrawiam bardzo ciepło :-))
Jak sobie radzicie z przestawianiem na "tryb jesienny"?


sobota, 8 września 2012

Narodowe czytanie "Pana Tadeusza".



Różne też były dla dam i mężczyzn potrawy:

Tu roznoszono tace z całą służbą kawy,

Tace ogromne, w kwiaty ślicznie malowane,

Na nich kurzące wonnie imbryki blaszane

I z porcelany saskiej złote filiżanki,

Przy każdej garnuszeczek mały do śmietanki.

Takiej kawy jak w Polszcze nie ma w żadnym kraju:

W Polszcze, w domu porządnym, z dawnego zwyczaju,

Jest do robienia kawy osobna niewiasta,

Nazywa się kawiarka; ta sprowadza z miasta

Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku,

I zna tajne sposoby gotowania trunku,

Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu,

Zapach moki i gęstość miodowego płynu.

Wiadomo, czym dla kawy jest dobra śmietana;

Na wsi nie trudno o nię: bo kawiarka z rana,

Przystawiwszy imbryki, odwiedza mleczarnie

I sama lekko świeży nabiału kwiat garnie

Do każdej filiżanki w osobny garnuszek,

Aby każdą z nich ubrać w osobny kożuszek.


(Księga II, w.491-510)



Wszystkim zaglądającym tu życzę miłego weekendu i ... pysznej kawy :-))


wtorek, 4 września 2012

O zamku, który był jak nie było nas i będzie jak nas nie będzie...

Z Miedzianki trafiliśmy bukowym i świerkowym lasem do zamku Bolczów. Zamek okazał się budowlą trwalszą niż miasto. Ale też nikt pod nim nie kopał miedzi i uranu.
Zamek od XVII w. pozostaje ruiną i wielką atrakcją turystyczną. Niemcy urządzili tam nawet gospodę w stylu szwajcarskim, która przez jakiś czas służyła po wojnie jako schronisko turystyczne. Jednak obiekt zdewastowany nigdy już nie doczekał się odbudowy.
Zamek jednak ciągle przyciąga turystów.
Mnie w nim najbardziej zachwyca połączenie skały i muru, to jak pięknie go budowniczowie wkomponowali w teren, jaki zastali. Zobaczcie sami:










Wycieczkę w Rudawy Janowickie zakończyłam moczeniem nóg w górskim strumyczku ;-)


poniedziałek, 3 września 2012

O mieście, którego nie ma.

Rozpoczął się rok szkolny, a ja ciągle przy wakacjach. Jeszcze trochę wakacyjnych zdjęć zostało w zanadrzu, żeby osłodzić sobie spotkanie z jesienią.
Drugą część urlopu spędziliśmy w górach. Ponieważ byliśmy w Kotlinie Jeleniogórskiej, udało nam się odwiedzić trzy z otaczających ją pasm górskich: Rudawy Janowickie, Karkonosze i Góry Izerskie.
Najpierw będzie o Rudawach Janowickich. Wybraliśmy się tam głównie z uwagi na Miedziankę. Zainspirowana lekturą książki Filipa Springera "Miedzianka. Historia znikania" i fotorelacją ikroopki, obiecałam sobie, że muszę tam w końcu dotrzeć i zobaczyć na własne oczy to, co jeszcze jest do zobaczenia.
Zapraszam na wspólny spacer po tym wymarłym mieście.

Pozostałości browaru:



Domy, w jednych ktoś jeszcze mieszka, inne straszą pustymi oknami:




Ktoś jeszcze pisze do Miedzianki:


Z pałacu została piwniczka i ruiny bramy:



Kościół jeszcze się trzyma:


Budynek dawnej gospody Schwarzer Adler. Częściowo zamieszkany:




I cmentarz, na którym postawiono symboliczny obelisk:








Na ruinach Miedzianki pasą się dziś krowy:


Po drodze do Mniszkowa weszliśmy na Miedzianą Górę i taki tam roztaczał się widok:
















W Mniszkowie, dziś wiosce na końcu świata, która niegdyś z Miedzianką stanowiła całość, chcieliśmy zobaczyć drewniany dwór z XVII. Własność prywatna,  dobrze zachowana.




Tutaj również widoki są niesamowite i pełno działek do sprzedania. Kto je kupi? Wioska prawie odcięta od świata, na stromym zboczu, bez komunikacji miejskiej. Niełatwo tam pewnie żyć.



Polecam wszystkim zajrzeć do zdjęć Miedzianki z czasów jej świetności i zobaczyć etapy jej znikania:
http://wroclaw.hydral.com.pl/city/view.action?view=&id=504446

http://fotopolska.eu/m53070,Miedzianka.html


Dalej szlak na zawiódł do zamku Bolczów, o którym będzie w następnym wpisie.