sobota, 15 października 2011

Sky Watch 15.10.2011




środa, 12 października 2011

Ciepła słoneczna jesieni, wróć!


Tak było 2 października. Teraz mamy za sobą kilka pochmurnych, deszczowych dni. Dzisiaj przez chmury prześwieca trochę słońce, ale jakoś nie grzeje. Luka nie może uwierzyć, że nie można się już opalać. Wyszła na balkon, postała i zaraz chciała wracać. Ja przynajmniej mogę popatrzeć sobie na ciepłe jesienne zdjęcia.






piątek, 7 października 2011

Widok na październikowy Wrocław z wieży kościoła św. Elżbiety

Wdrapałam się tam w końcu. I chyba nie mogłam sobie wybrać lepszego momentu, żeby tę wieżę zdobyć. Piękny słoneczny dzień na początku października. Wrocław w pełnej krasie. Widoki na wszystkie strony świata.








Posted by Picasa

środa, 28 września 2011

Wrześniowe obrazki.

Nie tylko wieczorem spacerujemy. Czasem uda nam się wstać wcześniej i pójść razem na przechadzkę z psem. Okolice Wyspy Słodowej i Ostrowa Tumskiego są wówczas niemal puste. Można się rozkoszować ciszą i słońcem.










poniedziałek, 26 września 2011

Po zachodzie słońca.

Oby jak najwięcej takich spacerów tej jesieni. Dzień coraz krótszy i czasem ciężko zdążyć na spacer przed zachodem słońca. W sobotę udał nam się taki wieczorny spacer z pięknym niebem po zachodzie. Za takie widoki kocham Wrocław.


piątek, 23 września 2011

Intruz.

Denerwuje mnie ostatnio pewien nowy szczegół wrocławskiego krajobrazu. To ten okropny drapacz chmur, którego widać zewsząd. Pojawia się nagle i prześladuje w całym mieście, a nawet daleko od niego.
Oto jak niemile się wdziera między stare ładne budowle:

Tutaj jeszcze nic nie wróży obecności intruza:

A tu już się wkomponował i całkiem nie pasuje.

 Dobrze, że jeszcze się nie odbija w Odrze.

środa, 21 września 2011

Wycieczka rowerowa do Trzebnicy cz. 2


W drodze powrotnej najciekawszym punktem okazała się  Zawonia. Miejscowość gminna, w której od razu w oczy się rzucają dwa kościoły, położony w bliskim sąsiedztwie. Naszą uwagę zwrócił ten, o którym milczą przewodniki. Znalazłam jedynie, że to klasycystyczny kościół ewangelicki z przełomu XVIII i XIX wieku.
Na pierwszy rzut oka zwykły kościół




 Jednak to co mieści się w środku wszystkich może zadziwić. Z jednej strony zakład krawiecki....

... a w nawie głównej sala gimnastyczna!

Napis mówi wszystko.To nie kościół, a sala widowiskowo-rekreacyjna.



Po opuszczeniu Zawoni otaczały nas wyjątkowo malownicze widoki:


Kolejnym punktem naszej wycieczki był pałac w Boleścinie. Można go zobaczyć tylko przez płot. To kolejna własność prywatna, w której nic się nie dzieje. A pałacyk jest ładny, ma potencjał. Pochodzi z przełomu XIX i XX w., a przylegający do niego park z końca XVIII w.



 Na koniec jeszcze smaczki ze Skarszyna, słynącego głównie z rezerwatu Las Bukowy (trzeba się tam wybrać za kilka tygodni, jak buki nabiorą kolorów ;)
W XVIII w. odkryto tu lecznicze źródła i do przełomu XIX i XX Skarszyn był wsią uzdrowiskową.
Z ciekawszych obiektów  do dzisiaj zachowała się część zespołu pałacowego.



 Potem już ostro pedałowaliśmy do samego Wrocławia. W sumie pokonaliśmy 67 km. Ufff...
Taką oto wycieczką pożegnaliśmy lato. Czy będą jesienne wycieczki? Pewnie już nie takie długie, bo zaczyna się szkoła Jacka, a wraz z nią czas moich samotnych weekendów.