Jutro ostatni dzień lata. Weekend podzieli nam się więc na dwie pory roku.
Coś się się kończy i coś się zaczyna...
Na takie widoki trzeba poczekać znowu rok. Ale teraz czeka nas najbardziej kolorowa pora roku, więc piękna nam nie zabraknie.
Miłego weekendowania ;-))
piątek, 20 września 2013
poniedziałek, 16 września 2013
Mój mąż Maratończyk :))
Zadowolony, z kolejnymi 42 kilometrami w nogach, z czasem 4 godziny 26 minuty, z kolejnym medalem do kolekcji ;-)
Brawo Jacek !!! <jestem pełna podziwu i dumy>
wtorek, 10 września 2013
Wspomnienie letniego dnia w Karkonoszach.
To moje najukochańsze góry. Szlaki z mojego dzieciństwa, miejsca gdzie niemal uczyłam się chodzić. Widok z okien rodzinnego domu to właśnie Śnieżne Kotły. Ta jedna letnia wycieczka dała mi bardzo wiele. Upał był straszliwy, ale górskie strumienie ratowały nas przed przegrzaniem. Wspinanie się na szczyty i wędrowanie granią. Spoglądanie w przepaść, znowu zachwyt nad widokami na polską i czeską stronę Karkonoszy. Swobodne schodzenie w dół późnym popołudniem, gdy na szlaku już nikogo, tylko my. Takie wycieczki, choć nie przydarzają mi się zbyt często, dają mi poczucie, że jestem we właściwym miejscu i czasie.
W Czarnym Kotle. Jawor jeszcze stoi i walczy o życie.
Zajrzeliśmy przy okazji do Czechów.
Najbrzydsze schronisko w Karkonoszach?
Cóż, Labská bouda do najpiękniejszych nie należy.
W oddali Śnieżka.
No to mamy te Śnieżne Jamy ;)
W Czarnym Kotle. Jawor jeszcze stoi i walczy o życie.
Zajrzeliśmy przy okazji do Czechów.
Piękny widoczek z gościnną Martinovą Boudą.
Najbrzydsze schronisko w Karkonoszach?
Cóż, Labská bouda do najpiękniejszych nie należy.
W oddali Śnieżka.
No to mamy te Śnieżne Jamy ;)
piątek, 6 września 2013
Jeszcze na cysterskim szlaku, czyli Lubiąż.
To była taka spontaniczna decyzja. Pakujemy do auta rowery, jedziemy do Brzegu Dolnego, a stamtąd już rowerami jedziemy do "naszego" Lubiąża! I to był świetny pomysł. Z uwagi na święto (15.08) ruch na drodze niewielki, pogoda piękna, pola i lasy po drodze nagrzane, pachnące. Wszędzie dojrzewające właśnie śliwki i jeżyny. Pojechaliśmy. Pogubiliśmy się na źle oznakowanych szlakach, ale i tak było pięknie.
To co popada w ruinę wstydliwie zasłaniają drzewa i krzewy.
Jeżyny z opactwa, nagrzane słońcem i słodkie. Nie można się było od nich oderwać.
Zatrzęsienie śliwek.
Ze szlaku widać majestatyczny budynek opactwa, a po lewej stronie zarys Ślęży.
Na Wzgórzu Trzech Krzyży, które skojarzyło mi się z Kazimierzem Dolnym, spotkaliśmy przesympatycznego starszego pana, który nie tylko użyczył swojej lornetki, ale też opowiedział kilka ciekawych historii o tym, jak wyglądał Lubiąż i okolice zaraz po wojnie, gdy przybył na te ziemie.
To co popada w ruinę wstydliwie zasłaniają drzewa i krzewy.
Jeżyny z opactwa, nagrzane słońcem i słodkie. Nie można się było od nich oderwać.
Zatrzęsienie śliwek.
Ze szlaku widać majestatyczny budynek opactwa, a po lewej stronie zarys Ślęży.
Na Wzgórzu Trzech Krzyży, które skojarzyło mi się z Kazimierzem Dolnym, spotkaliśmy przesympatycznego starszego pana, który nie tylko użyczył swojej lornetki, ale też opowiedział kilka ciekawych historii o tym, jak wyglądał Lubiąż i okolice zaraz po wojnie, gdy przybył na te ziemie.
Polecam na wycieczki rowerowe, autem i piesze. Warto jeszcze zajrzeć do pięknego kościoła z obrazami słynnego malarza Michała Willmana. Zdjęcia będą innym razem, bo teraz akurat odbywał się w nim ślub.
Na kolejną wycieczkę też zasługuje kompleks, gdzie znajduje się szpital dla psychicznie i nerwowo chorych. Z wrażenia nie wyciągnęłam tam aparatu, budynki niesamowite, ale ogólne to dość przygnębiające miejsce. Trzeba się nastroić, żeby po nim pochodzić ;)
W drodze powrotnej bardzo błądziliśmy, bo oznakowanie szlaku fatalne. Ciągle wyjeżdżaliśmy w innym miejscu niż zamierzaliśmy. Ktoś chyba stwierdził, że i tak żaden turysta tam się nie wybierze, więc nie przejmował się czytelnością oznakowania. A szkoda.
czwartek, 5 września 2013
W Henrykowie, czyli u Matki Boskiej Języka Polskiego.
Tam nas jeszcze nie było. Najpierw Jacek wziął udział w biegu w Henrykowie, a potem pojechaliśmy spędzić tam piękny dzień w czasie długiego weekendu sierpniowego.
Wspaniałe miejsce. Opactwo i park zachwycają. Henryków ma wielki potencjał turystyczny i wypada tylko trzymać kciuki, żeby tego nie przegapiono.
Żal mi tylko, że nie można robić zdjęć wewnątrz. Nie mogłam więc sfotografować pięknych stalli, zabytkowych fresków, wirydarzy i sal, no i figury Matki Boskiej Języka Polskiego.
Wspaniałe miejsce. Opactwo i park zachwycają. Henryków ma wielki potencjał turystyczny i wypada tylko trzymać kciuki, żeby tego nie przegapiono.
Żal mi tylko, że nie można robić zdjęć wewnątrz. Nie mogłam więc sfotografować pięknych stalli, zabytkowych fresków, wirydarzy i sal, no i figury Matki Boskiej Języka Polskiego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































