piątek, 3 lutego 2012

Zima...


Jak okiem sięgnąć - śnieg. I błękitne niebo. Słońce wysoko. Grzeje. O dziwo, słychać śpiew ptaków. Choć temperatura dużo poniżej zera. Poza śpiewem ptaków - cisza... Tutaj słyszę bicie własnego serca. Myśli przestają pędzić. Oddycham. Czuję, że żyję.



Znalazłam Panią Zimę! Stała przystrojona w śnieżny kapelusz na leśnej polanie ;-)




I po zimowym wypoczynku. Udanym, choć na samym początku zepsuł nam się samochód i nie udało się być na nartach tyle, ile planowaliśmy. Ale takiej pogody w Jakuszycach nie miałam od dawna. Zazwyczaj trafiała mi się mgła i opady. Czuję się więc nagrodzona za wszystkie czasy ;-)

czwartek, 2 lutego 2012

Odeszła Wisława Szymborska...

"Kot w pustym mieszkaniu"

Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
ze tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.

autor Wisława Szymborska


poniedziałek, 30 stycznia 2012

W Jakuszycach.

Piękna pogoda, śniegu pod dostatkiem, trasy przygotowane. Nic tylko spacerować na biegówkach.
Na razie tylko jedno zdjęcie, bo internet mam tutaj słaby. Ale obiecuję, że będzie więcej po powrocie.
Pozdrawiam :-))))


piątek, 27 stycznia 2012

Miłego Weekendu!!!

Zapowiada się mroźnie. Ja jadę jeszcze w okolice polskiego bieguna zimna, czyli w Góry Izerskie. Dzisiaj rano było tam -18 stopni. Mam nadzieję, że na moje narciarskie wyprawy jednak trochę mróz zelżeje ;-)

Dużo słońca i miłych spacerów na świeżym powietrzu życzę wszystkim odwiedzającym mój blog :-))


wtorek, 24 stycznia 2012

Przed i po, czyli wrocławska rewitalizacja.

Zmienił mi się ostatnio widok za oknem. Nie przeprowadziłam się, a wydaje mi się, że mieszkam w innym miejscu. Wszystko za sprawą remontu kamienicy naprzeciwko. Przejrzałam dzisiaj swoje zdjęcia z ostatnich dwóch lat i niestety nie znalazłam zdjęcia, które by pokazywało tę kamienicę w całości przed rewitalizacją. Raczej unikałam jej na zdjęciach. I teraz żałuję. Niewielkie skrawki pojawiły się i można na nich dojrzeć brak tynku i zdewastowane fragmenty sztukaterii. Teraz za to prezentuje się pięknie. Cieszy to, że jest w takim słonecznym kolorze. To rekompensuje mi brak widoku zieleni i nieba.



poniedziałek, 23 stycznia 2012

Książka numer pięć...

"Minotaur" Benjamina Tammuza  to moje wielkie odkrycie. W zasadzie nie znam literatury izraelskiej; poza Ozem i Keretem dotąd nie potrafiłam nikogo z kręgu tej literatury wymienić. "Minotaur" jest rewelacyjny. Piękna historia o miłości napisana w konwencji powieści szpiegowskiej. Doskonale skomponowana. Czyta się jednym tchem. Ciekawe jest również tło historyczne, obiektywne spojrzenie na konflikt izraelsko-palestyński.  Jeśli ktoś ma niewiele czasu, a  jednocześnie czuje potrzebę zanurzenia się choć na chwilę w dobrej literaturze, to książka dla niego.