poniedziałek, 9 stycznia 2012

Spacer (prawie) wiosenny.

Spojrzałam na zdjęcia z zeszłego roku i na takie widoki mogliśmy liczyć w marcu, a tutaj proszę: słońce i pogoda, słońce i pogoda... Tylko o te pączki się martwię, co z nimi będzie jak w końcu przyjdzie mróz :-(



O tym, że zima przypominają tylko stada zgłodniałych łabędzi, które wiosną już rzadko tu zaglądają.




niedziela, 8 stycznia 2012

Książka numer dwa...

Zapowiada się bardzo ciekawie... Przeczytajcie tylko pierwsze zdania ;-)


czwartek, 5 stycznia 2012

Zamiast śniegu... śnieguliczka i wyprawa na lodowisko.

Uciekając od wszechogarniającej szarości obserwuję  na wielu wrocławskich skwerach duże ilości śnieguliczki, która w tym roku naprawdę obrodziła. Myślałam, że to będzie zapowiedź śnieżnej zimy, ale jednak wyszło na to, że te białe kulki są zamiast śniegu. Jako dziecko uwielbiałam zrywać je i rozdeptywać na chodniku. Dopóki nie zaczęto mnie upominać, że to pokarm dla ptaków, że przeze mnie nie będą miały co jeść. Nie wiem, czy to prawda, czy może dorosłych denerwowało opóźnianie marszu i takie coś wymyślili. Nadal jednak lubię śnieguliczkę i cieszę się, że tej zimy zastępuje nam śnieg.






Coś na kształt śniegu można też znaleźć przy lodowisku:



Odrobina białego szaleństwa we Wrocławiu ;-)



środa, 4 stycznia 2012

Książka numer jeden.

Cebula i bursztyn pomagają Autorowi w wyprawie do pierwszych 20 lat swojego życia. Szczera do bólu, czasem nostalgiczna, czasem gorzka opowieść. Spowiedź dziecięcia wieku...



Cytat z książki:

"To, co po, jest zawsze tym, co przed. Na to, co nazywamy teraźniejszością, na to ulotne teraz-teraz-teraz, pada stale cień minionego teraz, tak że również drogę ucieczki do przodu, zwaną przyszłością, można przebiec jedynie na ołowianych nogach."

poniedziałek, 2 stycznia 2012

W nowym roku.

Dzisiaj we Wrocławiu 11 stopni w plusie. Ładny mi początek stycznia. Nowy rok zadziwia już na starcie, nie wiadomo, czego się po nim jeszcze spodziewać.
Ludzie robią jakieś noworoczne postanowienia, planują, marzą, zaczynają od początku...
A ja? Otóż nic z tych rzeczy. Może to źle, bo na nic nie czekam, nic mnie nie mobilizuje do działania...
Jedna akcja jednak przypadła mi do gustu - plan przeczytania w 2012 roku 52 książek ;-) Jedna książka na tydzień to w sumie nie tak dużo, więc plan całkiem realny. Dla mnie tym bardziej korzystny, że oderwie mnie od komputera i internetu, którego za dużo jednak w moim życiu.
Ponieważ temperatury wysokie, przedstawiam zdjęcia ze spaceru z ostatnich dni starego roku. Było ciepło i słonecznie. Niebo bez jednaj chmurki. Słońce odbijało się w stawie, lekko ośnieżone Karkonosze też. Podwójna światłość, podwójna radość.
Dla tych, którzy tęsknią za zimą nic nie mam na pocieszenie. Myślę jednak, że zima sobie jeszcze o nas przypomni.








piątek, 30 grudnia 2011

Dwa dni prawdziwej zimy.

Czuję się uprzywilejowana, bo udało mi się w tegoroczne święta zakosztować trochę zimy. Mimo, że w Jakuszycach również zagościła odwilż, śniegu było tam na tyle, że dało się pobiegać. Chodzą słuchy, że nawet sama Justyna Kowalczyk trenowała tam w tym czasie ;-)
Pierwszy narciarski dzień to był raczej tylko spacer, rodzinna wycieczka, wypróbowanie nart i swojej kondycji.
Nie było łatwo, bo mgła i deszcz, warunki do fotografowania beznadziejne. Ale coś tam jest.





Na drugi dzień wybraliśmy się tylko we dwoje.

 Nie było szans na zdjęcia górskich krajobrazów, mgła zakryła wszystko wokół.

W schronisku "Orle" już było pusto. Widać to po tym, że przed budynkiem stoją tylko dwie pary nart, a zazwyczaj jest tu od nich gęsto.


Zatem Jacek ma pierwsze treningi do Biegu Piastów za sobą, a ja mam satysfakcję, że jakąś zimę widziałam. Teraz może być już wiosna ;-)

czwartek, 29 grudnia 2011

Poświątecznie.

Cztery wolne dni szybko zleciały. Upłynęły mi w miłej rodzinnej atmosferze, bez napinania się i szaleństw.
Tak jak zamierzałam dużo czasu spędziłam na świeżym powietrzu. Dwa razy byłam na nartach w Jakuszycach, poza tym dużo spacerowałam.
A oto zapowiedź mojej relacji, którą wkrótce przygotuję:

Trochę śniegu w górach:

I dużo niemal wiosennej pogody w Kotlinie Jeleniogórskiej: