środa, 18 stycznia 2012

Code blue - studium samotności...

Jeśli myślicie, że jesteście nieszczęśliwi, wasze życie jest nieciekawe, złe, głupie, obejrzyjcie film "Code blue" Urszuli Antoniak. Wstrząsający, dosłowny, wymagający ogromnego zaangażowania od widza, trudny, ale dla mnie wybitny. Wiele osób wychodzi w trakcie tego filmu, ale nie ma nikogo, kto przeszedłby obojętnie koło niego. Mnie tak bardzo poruszył, że nie mogłam spać dziś w nocy. Film przyniósł mi jednak rodzaj katharsis. Czuję się oczyszczona i jednocześnie już całkiem pewna, że jestem bardzo, bardzo szczęśliwym człowiekiem...

wtorek, 17 stycznia 2012

Spotkanie w samym sercu miasta.

To było jeszcze w grudniu. Czekając na stacji benzynowej zobaczyłam pięknie ubarwionego ptaka, który buszował w trawie i wspinał się po pobliskim drzewie. Coś mi podpowiadało, że to może być dzięcioł. Sprawdziłam w wikipedii i wygląda na to, że może to być dzięcioł zielonosiwy .
Z opisu wynika, że to niezbyt liczny ptak w naszym kraju, tym większe miałam szczęście. Widać środek miasta i bardzo ruchliwe skrzyżowanie obok nie przeszkadzało mu w poszukiwaniu jedzenia.
Zdjęcia niezbyt dobrej jakości, bo przy okropnym świetle i z dużej odległości, ale ja mogę na nie patrzeć bez końca ;-)




poniedziałek, 16 stycznia 2012

Sobie a muzom :-))

Dzisiaj jest mój dzień :-) Zostałam zasypana niemal tulipanami, moimi ulubionymi kwiatami.
Dzisiaj wszystko jest takie radosne, piękne. Tyle miłych słów usłyszałam.
Dziękuję wszystkimi, którzy dziś o mnie pomyśleli.




Książka numer cztery.

Polska widziana oczami obcokrajowca, który mieszka tu od 15 lat. I śmieszno, i straszno.
Dla tych, którzy nie pamiętają Polski z początku lat dziewiędziesiątych obraz Polski będzie tu jak ten opisywany przez autora - jak z Księżyca.
Najgorsze, że wiele rzeczy, niestety tych negatywnych, wcale się nie zmieniło, biurokracja na przykład i polskie kompleksy.
To, co najbardziej podobało mi się w tej książce to sposób, w jaki Moran opowiada o Chopinie, Warszawie, Wiśle. Z wielką czułością i wyrozumiałością.
Polecam!




środa, 11 stycznia 2012

Książka numer trzy,

Zainspirowana cytatami na blogu Ady zakupiłam książkę, nieznanego mi dotąd węgierskiego pisarza Sándora Máraiego "Księga ziół". I teraz czytam ją od początku, od końca, od środka, na wyrywki... Po nieco dołującej książce o Turcji, to dla mnie doskonała odtrutka.
Przepiękny zbiór mądrości, przemyśleń, porad. Oprócz takich o przyjaźni, miłości, sztuce, życiu znajdziemy też zapiski o zaletach jedzenia marchewki czy tartego jabłka przed śniadaniem ;-) 






Oto jedna z refleksji Máraiego, która uderzyła mnie swoją trafnością dzisiaj rano:


O krytycznych dziesięciu minutach

Każdy wiek, każdy okres życia, ba, każdy dzień ma swoje krytyczne dziesięć minut, kiedy to wszystko, co do tej pory cierpliwie znosiłeś, a wiec: twoja praca, twoje otoczenie, twoje niespełnienia, twoje pragnienia i twoja własna natura - naraz, ni stąd, ni zowąd, wydaje ci się nie do zniesienia. Jest to kryzys potężny niczym eksplozja. Pochylasz się nad swoją pracą i raptem odczuwasz niedoskonałość tego, co dotychczas zrobiłeś, a także nieznośną beznadziejność skali  i zakresu oczekujących cię zadań. Pochylasz się nad swoim życiem i w błysku jednej chwili, niczym topielec, widzisz w skondensowaniu to wszystko, do czego byłeś zbyt leniwy, tchórzliwy, zakłamany lub samolubny, a co teraz zagraża wezbraniem i uduszeniem.
Ten kryzys, tych dziesięć minut, te zagrażające życiu i pracy chwile powracają z upływem lat, jeszcze bardziej zapalczywe. Zdarza się, że wracają co dzień. Powinieneś w takich razach pamiętać, że kryzysy wiążą się z czasem; patrz uważnie na wskazówkę serca i zegarka. Jak ktoś, kogo męczy atak, a on wie, że ataki również mają swój odmierzony rytm. Zaprzestań na krótko swojej pracy, rozluźnij surowy porządek dnia, spróbuj być niedbałym i pokornym. Dziesięć minut minie. Praca i życie, dopóki coś was łączy, pozostaną.

Skoro już odkryłam tego pisarza, myślę, że sięgnę również po inne jego książki. Może jego znawcy coś szczególnie mi polecą? Widziałam, że ostatnio pojawiła się na rynku wydawniczym jego książka "W podróży".



wtorek, 10 stycznia 2012

Pasterka.

Za sprawą tekstu Mariusza Szczygła z okazji "Pociągów pod specjalnym nadzorem" sprzedawanych z Gazetą Wyborczą, trafiłam na piękna piosenkę do filmu "Alois Nebel", czeskiego kandydata do Oskara. Pogoda pomieszana, więc i ja teraz słucham piosenki, która do obecnego czasu nie pasuje, bo opowiada o Wigilii. Po czesku půlnoční to nic innego jak pasterka. Słucham na okrągło i czekam aż film "Alois Nebel" wejdzie do kin. Miłego słuchania!