czwartek, 12 stycznia 2012

Szukając słońca i ciepła w sobie.

Dopiero w samym środku zimy przekonałem się, że noszę w sobie niepokonane lato.
Albert Camus







środa, 11 stycznia 2012

Książka numer trzy,

Zainspirowana cytatami na blogu Ady zakupiłam książkę, nieznanego mi dotąd węgierskiego pisarza Sándora Máraiego "Księga ziół". I teraz czytam ją od początku, od końca, od środka, na wyrywki... Po nieco dołującej książce o Turcji, to dla mnie doskonała odtrutka.
Przepiękny zbiór mądrości, przemyśleń, porad. Oprócz takich o przyjaźni, miłości, sztuce, życiu znajdziemy też zapiski o zaletach jedzenia marchewki czy tartego jabłka przed śniadaniem ;-) 






Oto jedna z refleksji Máraiego, która uderzyła mnie swoją trafnością dzisiaj rano:


O krytycznych dziesięciu minutach

Każdy wiek, każdy okres życia, ba, każdy dzień ma swoje krytyczne dziesięć minut, kiedy to wszystko, co do tej pory cierpliwie znosiłeś, a wiec: twoja praca, twoje otoczenie, twoje niespełnienia, twoje pragnienia i twoja własna natura - naraz, ni stąd, ni zowąd, wydaje ci się nie do zniesienia. Jest to kryzys potężny niczym eksplozja. Pochylasz się nad swoją pracą i raptem odczuwasz niedoskonałość tego, co dotychczas zrobiłeś, a także nieznośną beznadziejność skali  i zakresu oczekujących cię zadań. Pochylasz się nad swoim życiem i w błysku jednej chwili, niczym topielec, widzisz w skondensowaniu to wszystko, do czego byłeś zbyt leniwy, tchórzliwy, zakłamany lub samolubny, a co teraz zagraża wezbraniem i uduszeniem.
Ten kryzys, tych dziesięć minut, te zagrażające życiu i pracy chwile powracają z upływem lat, jeszcze bardziej zapalczywe. Zdarza się, że wracają co dzień. Powinieneś w takich razach pamiętać, że kryzysy wiążą się z czasem; patrz uważnie na wskazówkę serca i zegarka. Jak ktoś, kogo męczy atak, a on wie, że ataki również mają swój odmierzony rytm. Zaprzestań na krótko swojej pracy, rozluźnij surowy porządek dnia, spróbuj być niedbałym i pokornym. Dziesięć minut minie. Praca i życie, dopóki coś was łączy, pozostaną.

Skoro już odkryłam tego pisarza, myślę, że sięgnę również po inne jego książki. Może jego znawcy coś szczególnie mi polecą? Widziałam, że ostatnio pojawiła się na rynku wydawniczym jego książka "W podróży".



wtorek, 10 stycznia 2012

Pasterka.

Za sprawą tekstu Mariusza Szczygła z okazji "Pociągów pod specjalnym nadzorem" sprzedawanych z Gazetą Wyborczą, trafiłam na piękna piosenkę do filmu "Alois Nebel", czeskiego kandydata do Oskara. Pogoda pomieszana, więc i ja teraz słucham piosenki, która do obecnego czasu nie pasuje, bo opowiada o Wigilii. Po czesku půlnoční to nic innego jak pasterka. Słucham na okrągło i czekam aż film "Alois Nebel" wejdzie do kin. Miłego słuchania!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Spacer (prawie) wiosenny.

Spojrzałam na zdjęcia z zeszłego roku i na takie widoki mogliśmy liczyć w marcu, a tutaj proszę: słońce i pogoda, słońce i pogoda... Tylko o te pączki się martwię, co z nimi będzie jak w końcu przyjdzie mróz :-(



O tym, że zima przypominają tylko stada zgłodniałych łabędzi, które wiosną już rzadko tu zaglądają.




czwartek, 5 stycznia 2012

Zamiast śniegu... śnieguliczka i wyprawa na lodowisko.

Uciekając od wszechogarniającej szarości obserwuję  na wielu wrocławskich skwerach duże ilości śnieguliczki, która w tym roku naprawdę obrodziła. Myślałam, że to będzie zapowiedź śnieżnej zimy, ale jednak wyszło na to, że te białe kulki są zamiast śniegu. Jako dziecko uwielbiałam zrywać je i rozdeptywać na chodniku. Dopóki nie zaczęto mnie upominać, że to pokarm dla ptaków, że przeze mnie nie będą miały co jeść. Nie wiem, czy to prawda, czy może dorosłych denerwowało opóźnianie marszu i takie coś wymyślili. Nadal jednak lubię śnieguliczkę i cieszę się, że tej zimy zastępuje nam śnieg.






Coś na kształt śniegu można też znaleźć przy lodowisku:



Odrobina białego szaleństwa we Wrocławiu ;-)



środa, 4 stycznia 2012

Książka numer jeden.

Cebula i bursztyn pomagają Autorowi w wyprawie do pierwszych 20 lat swojego życia. Szczera do bólu, czasem nostalgiczna, czasem gorzka opowieść. Spowiedź dziecięcia wieku...



Cytat z książki:

"To, co po, jest zawsze tym, co przed. Na to, co nazywamy teraźniejszością, na to ulotne teraz-teraz-teraz, pada stale cień minionego teraz, tak że również drogę ucieczki do przodu, zwaną przyszłością, można przebiec jedynie na ołowianych nogach."